Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
Może więcej na haku? Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   
Nietypowa propozycja - aby podczas zimowego spławikowania próbować wyjątkowo niemrawe ryby kusić poprzez nakładanie na większy hak o wiele większej przynęty. Niekiedy bywa to skuteczny podstęp.
Łowienie pod lodem

Wielu moich przyjaciół, podlodowych tradycjonalistów wiernych spławikowi, narzeka na zimowe rezultaty. A przecież nie sprzeniewierzają się zasadom wędkarskiej sztuki.

Pracowicie kują otwory, by zlokalizować miejsca gromadzenia się białej ryby, nęcą smacznie i wonnie, lecz nie przekarmiają krąpi, leszczy, płotek. Używają najdelikatniejszych żyłek, najdrobniejszych haków, miniaturowych ołowianych pyłków i lilipucich spławiczków.

Siedzą potem nad swoimi przeręblami i wstydliwie chowają do toreb ledwo podrośnięte leszcze. Wstydzą się do tego stopnia, że gotowi są wprowadzić do ichtiologicznej nomenklatury nowy gatunek - podleszczaka.

*****

Zimowe ryby rzeczywiście nastawione są raczej na niewielkie kąski, potrafią je przez długie minuty ssać i smakować, cmokać, ciamkać, żuć, ale - na miłość Boską - przyjrzyjmy się mordzie kilogramowego leszcza i porównajmy ją z proponowaną przez wędkarzy podlodowych przynętą.

Standard jest następujący: cienki hak nr 16-14 i kilka larw ochotki, jeden biały robaczek. Na miano brutali, nieledwie ordynusów - w powszechnej opinii - zasługują wędkarze, którzy używają "dwunastek" Gamakatsu i zakładają na nie dziesięć ochotek czy dwa białe robaczki. Tymczasem nie od dzisiaj obowiązuje w wędkarskim światku teoria opłacalności energetycznej podczas żerowania. Nawet przegłodzony szczupak nie zaatakuje zbyt małej błystki - na atak bowiem zużyłby więcej kalorii, niż zyskał podczas trawienia maleńkiej rybki.

*****

Nie tylko drapieżniki "przeliczają" pokarm na kalorie. Rzecz dotyczy także białej ryby. Widać to szczególnie w pełni sezonu, kiedy grube leszcze ignorują zbyt małe kąski, a rzucają się agresywnie na duże buły z kaszy mannej. Nawet pazerny krąp nie raczy spojrzeć na pojedynczego gnojaka, na pęczek natomiast reaguje szeroko rozdziawioną gębą. Nie inaczej rzecz ma się zimą, choć oczywiście obowiązuje "miniaturyzacja" zestawu i przynęty.

Kiedy więc wędkarzowi uda się odnaleźć w zbiorniku zimowisko białej ryby, warto trochę poeksperymentować. Grube leszcze, krąpie, płocie warte są prób i błędów. Więc ogromny jak na zimę hak - nr l0, a nawet 8. Koniecznie cieniutki, o krótkim trzonie. Na nim kilkanaście ochotek, dwa albo i trzy białe robaczki, maleńka dżdżownica kalifornijska przekłuta przez kokonik, z dziesięć larw kornika, z pięć kiełży, jedna larwa ważki czy widelnicy, wyjęty z domku niewielki chruścik.

*****

Pływa więc w przeręblu nasz spławiczek - co kilka chwil podnosimy go o kilka centymetrów, potrząsamy szczytówką. Zapobiega to wmarzaniu w lód oraz dodatkowo wabi. Można też stosować wabiki.

Przynętę raczej kładziemy na dnie. Ale jeśli przez długi czas nie ma brań, podnosimy ją o kilka centymetrów nad dno. I częściej poruszamy szczytówką. Na duże kąski biorą większe ryby - robią to najczęściej o wiele bardziej agresywnie, niźli na standardowe drobinki. Spławik albo szybko idzie w grunt, albo klasycznie się wykłada. Zacinamy natychmiast, niezbyt gwałtownie.

Acha, jeszcze jedno, podczas "grubego" łowienia warto od razu wywiercić tuż obok siebie dwie dziury. W jednej topimy zanętę, w drugiej podajemy zestaw. Jeśli weźmie duża sztuka, wystarczy lekkie uderzenie w lód między otworami. Koniec

 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.