Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
Ostatni lód grubasa Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   
O sposobach na zbyt słaby lód, czyli łowienie pod lodem z brzegu i na długą wędkę... Rady dla wędkarzy zbyt ciężkich, by wejść na taflę. Łowienie pod lodem

Jestem człowiekiem ciężkim i grubym. Lubię łowić w jeziorach. Jeśli zima jest mroźna, to oczywiście łowię z lodu. Ale pewnie czuję się na nim wówczas, gdy wjeżdżają na jezioro małe fiaty, a jeszcze lepiej mercedesy. Gdy znikają z lodu samochody, ja wychodzę na brzeg.

Zżera mnie jednak zawiść. Lżejsi znajomi właśnie teraz, gdy lód - tam gdzie był - zaczyna odmarzać przy brzegach, nadrabiają wszystkie niepowodzenia, jakie spotkały ich zimą. Znoszą z jeziora pełne torby płoci. I to jakich! Półkilogramowe nie należą do rzadkości, zdarzają się jeszcze cięższe. Ileż razy słyszałem wrzaski z głębi tafli podczas smętnych wędrówek po brzegu - walka z dużą, wiosenną płocią bywa tak emocjonująca, że trzeba krzyczeć.

Znalazłem w końcu sposób na łowienie ryb w okresie, gdy na lodzie pełno jeszcze wędkarzy. Są otóż na każdym niemal jeziorze miejsca, gdzie lód ustępuje błyskawicznie. To ujścia rowów melioracyjnych odprowadzających nadmiar wody z szybko ogrzewających się pól. Podczas wiosennych roztopów cieki te potrafią zmieniać się w rwące strumienie wprowadzające do jeziorowych zatok masy ciepłej wody.

Nie tylko zresztą wody - wiosenne wezbrania wypłukują z rowów ogromną ilość bezkręgowców: skorupiaków, larw owadów, ślimaków pogrążonych jeszcze w zimowym letargu, odrętwiałych żabek, drobnych rybek i roślinnych drobin. Wolne od lodu połacie jeziora u wylotu rowów melioracyjnych mają więc wszystkie cechy znakomitego łowiska. Woda jest tu cieplejsza, lepiej natleniona, jej masy poruszają się, co dodatkowo wabi ryby. Łowisko jest przez cały czas donęcane - fachowo, z umiarem, bo czyni to sama natura.

Największym problemem jest dotarcie w takie miejsca. Brzegi bywają tu podmokłe, od twardego lądu oddziela je szeroki pas trzcin i tataraku. Ale w neoprenowych spodniobutach daje się dotrzeć do wody z lekką, długą wędką spławikową. Przyznam też, że w kilku miejscach jeszcze jesienią postawiłem drewniane blaty, z których łowi się luksusowo.

Używam siedmiometrowego wędziska do metody bolońskiej. Tu nie ma mowy o kiju, którego nie da się utrzymać przez kilka godzin. Poza tym jego długość pozwala na bardzo precyzyjne podawanie zestawu. Na ogół w pobliże trzcin, gdzie na głębokości kilkudziesięciu centymetrów wygrzewają się i odżywiają naprawdę ładne ryby. Zestaw delikatny, na tyle jednak mocny, by większość zaciętych ryb można było "lądować" z powietrza. Ja korzystam z żyłki 0,16 mm i przyponu o dwa oczka cieńszego. Porzucam już larwy ochotek i na hak zakładam przetarte w piasku kalifornijki piccolo. Do przynęty tej wielkości wychodzą ryby, którym się chce jeść. Brania są wyraźne - na ogół kilka "pyknięć" i odjazd na wodę. Konkurencji na brzegu nie spotykam. Większość wędkarzy włazi na lód. Ja nie mogę, bo jestem gruby i ciężki. Ale i ja łowię piękne płocie, niekiedy wzdręgi, okonki i leszcze na ostatnim ludzie. Koniec tekstu!

 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.