Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
Brzana i cienka żyłka Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   
O brzanowych obyczajach. Legenda o tym, skąd się wzięły brzany w rzekach. O tym jak je łowić i kontrowersyjna teza, że lepiej polować na nie z cienką żyłką. Białoryb

Z grubej żyłki przy połowach brzany rezygnuje się nie tylko z powodów etycznych - cienka gwarantuje utrzymanie przynęty w bystrym nurcie, ulubionym siedlisku tej supersportowej ryby.

Niegdyś nadrzeczne wsie mazowieckie pełne były przypowieści i legend. Bajano o pannach wodnych, o zwyczajach piaśników przenoszących przykosy, o plosowych truchłach czatujących w głębinach na zbyt śmiałych pływaków. I każda ryba, każde wodne stworzenie - najmarniejsze nawet - miało swą opowieść.

Dręszew to wioska nad Bugiem położona o kilkanaście kilometrów powyżej okupowanego przez wędkarzy Kuligowa. Jeszcze przed ćwierćwieczem była to miejscowość od rzeki uzależniona - jak większość tych, które zawsze na wiosnę były przez Bug odwiedzane pod progi domostw niemal.

Przyjeżdżało się wówczas na ryby jednym z niewielu kursowych autobusów, zasiadało nad wodą lub bobrowało ze spinningiem po starorzeczach i gadało z miejscowymi wędkarzami. Byli nieocenionym źródłem informacji. Ich wskazówki zawsze prowadziły na najlepsze łowiska. Opowieści zaś ubarwione były odwiecznym sposobem pojmowania rzeki.

Dziedzic, syrenka i kiełbiki

W czasach, gdy jeszcze pełno w Bugu było panien wodnych, topielic, płacznic, nurciochów, podwirków i płyciech, w najpiękniejszej z wodnic zakochał się syn bogatego mazowieckiego szlachcica. Nie był to dobry człowiek. Nie dbał o to, że bez wody marnieją panny wodne, usychają i nikną. Postanowił ją porwać z rzeki, byle dogodzić swojej chuci. A przecież kochała go wodnica, błagała i obiecywała, że zawsze na każde zawołanie pańskie zjawi się na brzegu. Człowiek przypisany ziemi nie zrozumiał wodnej natury i trwał przy swym postanowieniu.

Tak się pojawiły brzany

Dziewczynę uratowały kiełbie - gdy przerzuconą przez ramię niósł porywacz ku brzegowi, jęły go skubać po nogach, rwać za włoski, ciomkać po kostkach i stopach. Nie wytrzymał panicz łaskotek, pannę wypuścił, a gdy rzucił się za nią w pogoń i zanurkował, nie potrafił nic dojrzeć w toni, gdyż zacne rybki ostrymi pyszczkami wznieciły tuman piasku.W nagrodę, ratująca pannę gromadka mogła żyć i rosnąć przez trzysta lat. I tak oto w rzekach pojawiły się brzany.

Na fuks

Przez trzysta lat można nabrać doświadczenia. Kto wie, może ta nadbużańska legenda tłumaczy, dlaczego brzana łowiona bywa w większej ilości jedynie przez wytrawnych wędkarzy, na hakach zaś tych niedzielnych pojawia się z rzadka, a i to czyniąc im sporo kłopotów. "Zmutowany kiełb" to marzenie wszystkich. Ktokolwiek ujrzał ją w siatce kolegi, kto poczuł na kiju - ten już o niej marzy. Ale nawet jak się specjalnie na nią zasadza, to jego sprzęt, posadowienie przynęty, jej dobór są niczym innym jak tylko pragnieniem.

Rzucane w poprzek nurtu ciężkie zestawy gruntowe, byle dalej, byle na bystrze, mają mało wspólnego ze specjalistycznym łowieniem. I można sobie dobierać magiczne przynęty, te wszystkie zleżałe szwajcarskie sery, pasty z dodatkiem kamfory, przetarte w końskim nawozie rosówki - i tak brzana na ołowianą bułę i żyłkę 0,60 będzie tylko i wyłącznie fuksem.

Na głowę

Brzana jest rybą wszystkożerną. Dlatego też dobór przynęty - mimo iż ma znaczenie w okresach gorszego żerowania-jest raczej sprawą drugorzędną. Najistotniejszy jest dobór stanowiska. Wbrew powszechnej opinii wędkarzy łowiących w dużych i średnich rzekach, ryba ta bynajmniej nie "siedzi" tylko i wyłącznie "pośrodku". Zresztą najlepszym dowodem są zwolennicy przepływanki i ich efekty. Leniwi nie muszą jednak ograniczać się do ciężkiej gruntówki.

Najważniejszy jest rodzaj dna. Tam gdzie jest ono wyścielone grubym żwirem, gdzie zwaliska kamieni, ilaste płyty-tam można sie spodziewać brzany. W Pilicy, Bugu, Narwi, środkowej Wiśle wiele takich stanowisk znaleźć można tuż przy brzegu, przy ostrogach, w dolnych klinach wysp i półwyspów. Fakt, iż w takich miejscach ryby te spławiają się rzadko, to dowód ich ostrożności. Tylko i wyłącznie.

Na wędkę

Wędkarze zachodni w ostatnich latach najchętniej łowią brzany, korzystając z metody drgającej szczytówki. Jest ona coraz bardziej popularna i u nas. Ale quiver tip to przede wszystkim wskaźnik brań, można więc brzanę w pobliżu brzegu łowić, stosując inne sygnalizatory. Dobry więc będzie zarówno tradycyjny dzwoneczek czy przystawkowy spławik, także ciężka kulka zawieszona na żyłce między kołowrotkiem a pierwszą przelotką czy zapałka pod gumką recepturką.

Lipstick

Zestaw, na jaki się łowi, także nie jest żadnym wynalazkiem. Żyłka jak "najcieńsza" - brzana nie lubi "sztywnych" przynęt, słabo reaguje na nienaturalne ich zachowanie. Standardowy dobór-żyłka główna 0,23-0,25, przypon 0,18-0,20. Ten ostatni bardzo długi - ponad metrowy. Łączenie najlepiej za pomocą krętlika, nie trzeba wówczas stosować osłabiającej żyłki śrucin zaciskowych, poza tym unika się jej skręcania przez wirującą w nurcie przynętę. Dobrze między krętlikiem a obciążeniem założyć "zderzak" z rureczki igelitowej czy wentylka. Potem ciężarek z uszkiem, najwyżej 30 g, i wszystko. Wbrew tradycji nie zaleca się telewizorka - sprzyja on ściąganiu zestawu przez nurt. Zresztą podstawą świadomego połowu brzan jest nęcenie kulami.

Jeśli nie ma możliwości kilkudniowego nęcenia, przystępujemy doń natychmiast po przyjściu na łowisko, jeszcze przed wyjęciem wędek z futerału. Zanęta standardowa. Znów nic nadzwyczajnego. Ważne tylko, by zawierała intensywnie pachnący dodatek. Koniecznie naturalny. Taki, by ryba mogła go posmakować. Można wrócić do tradycji i dodać tartego żółtego sera, można dołożyć rozgniecionego kryla z puszki, suszonych dafni ze sklepu akwarystycznego. Brzanę, jak każdego "wąchala", wabią mocne zapachy.

A później na niewielki haczyk, "ósemkę" czy "dziesiątkę", zakładamy wybraną przynętę, zarzucamy i czekamy na kiełbia mutanta. Może podczas oczekiwania dojdziemy do wniosku jak wędkarze brytyjscy, że najważniejsze to trzymać się SZTUKI WĘDKOWANIA i myśleć nad wodą. Zdaniem Brytyjczyków nie istnieją trudne ryby. Brzana jest najlepszym na to dowodem - tylko wśród polskich wędkarzy strasznie dużo jest optymistów.

Ot, zarzuci i czeka. Koniec

 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.