Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
Zimowe klenie Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   

O polowaniu na klenie zimą. Co prawda nasz klimat jest ostrzejszy niż w Anglii, ale można spróbować angielskimi technikami. I spinningiem, i na spławikówkę. Jakie przynęty, jak prowadzić woblerka i zestaw boloński... Gdzie właściwie zimą siedzi kleń...

Białoryb

Nie wszystkie rzeki i nie przez całą zimę pokryte są lodem. Nie wszystkie ryby drętwieją na dobre i umykają w zastoiska, starorzecza czy doły. W Wielkiej Brytanii za rybę całoroczną uznawany jest kleń.

Ale na wyspach klimat jest o wiele łagodniejszy niż w środku kontynentu i tam rzeczywiście można łowić go przez dwanaście miesięcy w tych samych rzekach, na podobnych stanowiskach i identycznymi metodami.

Polski kleń ma inne obyczaje, ale jeśli tylko na kraj nie spadną siarczyste mrozy, gdy temperatura nie zleci poniżej 5 st. C, to szansę na złowienie tej wspaniałej ryby ma każdy wędkarz. Zarówno spinningista, jak i zwolennik przepływanki. W przyujściowych odcinkach mniejszych rzek klenia złowić jest niełatwo - większość osobników woli zimować w większych ciekach, a niekiedy nawet spływają one do zbiorników zaporowych, większych starorzeczy czy wolno przepływających łach. W rzeczułkach pozostają niemal wyłącznie duże ryby, najczęściej żyjące i polujące samotnie. Na niewielkie stadka natknąć się można kilka, czy wręcz kilkanaście kilometrów od ujścia.

Z odwrotnej strony

Do połowy jesieni klenie pozostają na charakterystycznych stanowiskach. Ustawiają się chętnie na napływach kamienistych raf, przed pojedynczymi głazami, przed tamami i ostrogami, w spowolnieniach przed wlewami wąskich gardzieli, czy w dość silnym nurcie wzdłuż opasek i naturalnych kamienisk. Można je także spotkać nad ustalonymi przykosami i płytami iłowymi, gdzie czyhają na kęsy niesione przez rzekę. Na rozległych rafach czy żwirowiskach najbardziej wysunięte w górę rzeki stoją największe osobniki - im niżej, tym klenie są drobniejsze, ale za to jest ich więcej.

Już w listopadzie kleniowe stadka szukają spokojniejszej wody. Poza tymi z przyujściowych odcinków, ryby te nie odbywają długich wędrówek. Silniejsze osobniki pozostają w pobliżu letnich stanowisk, z tym że na swoje czatownie wybierają odwrotną stronę - ustawiają się za przelewami, za głazami, u wylotów wąskich gardzieli. Na mniejszych rzekach wybierają z reguły dolne odcinki jednostajnych "prostek" ze spowolnionym prądem, przy których latem nie zatrzymuje się żaden wędkarz.

Zakroczym w listopadzie

Zimą także w kleniowych stadach obowiązuje system hierarchiczny - jako pierwsze ustawiają się najstarsze osobniki, na końcu czatują drobniejsze rybki. Trzeba przy tym pamiętać, że naprawdę wielkie klenie prowadzą raczej samotny tryb życia - podobnie zresztą jak najlepsi spinningiści, którzy podczas zimowych wypraw potrafią przemaszerować wiele kilometrów w poszukiwaniu okazu. Omijają oni miejsca rokujące kleniowe stada, zatrzymują się natomiast przy każdym zawirowaniu zwiastującym pojedynczy głaz, bryłę gliniastej zendry, czy zatopiony karcz. W nurtowym cieniu stać może kleń na medal, który do przynęty wyjdzie jeden jedyny raz - pod warunkiem, że spływać będzie ona w naturalny sposób.

Kleniowy naturalizm

Naturalny sposób podawania przynęty jest w zimowym łowieniu kleni najważniejszy. Nie ma mowy o zbyt szybkim ściąganiu wabika spinningowego, bardzo rzadkie są brania podczas prowadzenia go pod prąd. Przynęta na końcu zestawu przepływankowego także powinna spływać naturalnie, co najwyżej można ją bardzo delikatnie i na ułamek sekundy przytrzymać - pod warunkiem, że stosuje się cienką żyłkę. Nie poleca się też rutynowego zacinania pod koniec spływu, jako że ryby w zimie są jeszcze bardziej podejrzliwe niż zazwyczaj. Zdarzało mi się kilkakrotnie widzieć w czystej wodzie górnego Wieprza, jak kleń zaniepokojony lada jakim hałasem czy nienaturalnym dźwiękiem przywierał do dna i nie reagował potem nawet na przynętę, która "jeździła" mu po pysku.

Najlepszą przynętą dla spławikowców są - moim zdaniem - czerwone robaki najmniejszych rozmiarów. Kalifornijka "formatu" piccolo wabiła skutecznie klenie na rozmaitych rzekach - wychodziły do niej klonki na Sanie, na Sonie, na Wierzycy i na wszystkich większych rzekach Mazowsza. Sporadycznie zdarzały się brania na białe robaki, jeszcze rzadziej na przynęty roślinne. Co prawda u wylotu kolektorów ściekowych można złowić zimowego klenia niemal na wszystko, przy zrzutach ścieków z masarni czy mleczarni biorą one - odpowiednio - na jelita kurze, kawałki mielonki czy twarde sery, ale nie po to przecież wyprawia się zimą nad wodę, by wąchać smrody cywilizacji (czy raczej braku cywilizacji!).

Na kleniową wyprawę trzeba wziąć ze sobą kilka opakowań z robaczkami - o wiele lepiej ryby reagują na żwawo poruszającego się "pikolaka", niż na smętnie zwisające zwłoki.

Bardziej wytrwałym i lubiącym przynętę zdobywać samodzielnie można polecić kiełże oraz duże larwy owadów, które wydłubać można z mniej rozłożonych osadów. Znam specjalistów, którzy zimą na Sanie i Wisłoce sieją wśród kleniowej populacji istne spustoszenie, zakładając na cieniutkie haczyki po kilka kiełży.

Spinningistom radzę korzystać z głębiej schodzących woblerów - tylko mistrzowie obrotówki potrafią prowadzić błystkę wystarczająco głęboko. Klenie nie wychodzą zimą do przynęt prowadzonych pod powierzchnią. Słabo reagują też na skuteczne latem i jesienią barwne wynalazki - wszelkiego rodzaju oranże, zielenie fluo i inne "schizofrenie" zostawiam więc na trocie i na wiosnę... Jeśli więc obrotówka, do której mam wielką słabość, to albo srebrzysta, albo biała w czarne, ukośne paski. Jeżeli wobler - to wyłącznie rybkokształtny, rybkobarwny, niewielki (3-4 cm) i raczej wąski, podłużny. Korzystam z jugolek, z krakusków, z chomolek oraz z kanciastych woblerków MRM. Niedawno pokazały się w sklepach interesujące, "shadrapopodobne" woblery yo-zzuri, które mają drobną, "wibracyjną" pracę i które muszą być apetyczne dla zimowych kleni. Z pewnością je wypróbuję, choć cenę mają porażającą.

Dobre prowadzenie

Z zasady ustawiam się powyżej dobrze rokującego miejsca. Czy to będzie pojedynczy bełt, czy zawirowania przelanej ostrogi, czy spowolnienie na końcu wlewu, staję tak, by móc w pełni kontrolować przynętę i podawać ją "co do milimetra". Wybranie wygodnego stanowiska powyżej potencjalnego łowiska pozwala na zarzucenie zestawu powyżej obławianego miejsca i spokojne korekty drogi. Gdy łowię na przepływankę, to korzystam z długiego wędziska do metody bolońskiej, którym prowadzi się zestaw niezwykle precyzyjnie. Gdy spinninguję, to także używam długiego kija - najczęściej 3.30 lub nawet 3.60 m, który znakomicie ułatwia prowadzenie woblera po naturalnym łuku.

Największe klenie ustawiają się tuż za przeszkodą, zazwyczaj w pobliżu dna lub nieco nad nim. Przynęta dość raptownie dostaje się w pole widzenia czatującej ryby, ale nie jest równie gwałtownie atakowana. Latem, gdy ryby ustawiają się w strefie nurtu, biją w przynętę niezwykle agresywnie, bez wahania. Zimą natomiast podnoszą się do niej bez pośpiechu - wszak wybierają raczej spowolnienia - i dostojnie ją zasysają. Na podejrzany opór, twardość, zakłucie reagują natomiast zupełnie jak w środku lata i wypluwają natychmiast. Konieczna jest więc natychmiastowa reakcja na przytopienie bombkokształtnego spławika czy "puknięcie" w kij spinningowy.

Zestawowi spławikowemu, po precyzyjnym naprowadzeniu go na potencjalne stanowisko ryby, pozwalam spływać swobodnie. Wykonuję dwa, trzy rzuty, a przy czwartym i kilku kolejnych bardzo delikatnie przytrzymuję, tak aby przynęta nieznacznie podrygiwała. Przy spinningowaniu przeprowadzam woblera przez interesującą strefę naturalnym łukiem - bez kręcenia korbą kołowrotka. Należy przy tym dbać, by wpływał on w strefę łowiska na sporej głębokości. Odpowiednią uzyskuje się, rzucając prostopadle do brzegu i wprowadzając przynętę zdecydowanie pod powierzchnię.

Po "poczuciu nurtu na kiju", należy wstrzymać zwijanie żyłki i pozwolić przynęcie spływać po łuku. Zwijanie - ale nieśpieszne - trzeba wznowić, gdy wobler znajdzie się w strefie zastoiskowej.

Delikatnie i rozważnie

Żyłkę stosuję identyczną dla spinningu i bolonki - 0,16 mm, z tym, że przy przepływance "udelikatniam" zestaw długim przyponem z "czternastki". Nie trzeba grubszej linki, gdy korzysta się z delikatnych wędzisk u miękkim ugięciu. Klenie co prawda walczą przepięknie - w każdym razie tuż po zacięciu - ale męczą się szybko i wpadają często w całkowity bezruch w ostatniej fazie holu. Zmyliły tym niejednego zwolennika podbierania ryb dłonią i umknęły z ręki wbijając groty haka głęboko w wędkarskie paluchy. Szok, jaki wywołuje dotknięcie ryby "gorącą" dłonią, powoduje u niej taki przypływ energii, że utrzymać siedemdziesięciodekowego klonka potrafią tylko asy.

Dlatego też polecam podbierak - dla spławikowca i dla spinningisty taki sam - na długim, teleskopowo wysuwanym trzonku. Urządzenie to daje się spokojnie "rozsnuć" w chwilę po odparciu pierwszego ataku zapiętej ryby. Zimą można zachowywać się nad wodą w sposób najnowocześniejszy, najbardziej etyczny. Nawet najbardziej obawiający się o świeżość mięsa wędkarze mogą - jeśli zabierają ryby do domu - zabić klenia natychmiast po wylądowaniu. Tak jak nakazują przepisy w krajach, w których wędkarstwo nie przechodziło etapu socjalistycznej masowości i gdzie nieetycznych czekają mnogie nieprzyjemności, do kary kryminału włącznie. Koniec tekstu!

 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.