Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
Jaziowe przybory Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   

O łowieniu jazi na kwietniowych wezbraniach. Co robi ta wiosenna ryba podczas przyborów, gdzie jej szukać, na co łowić, jak zwiększyć wędkarskie szanse. Rady głównie dla spinningistów, ale miłośnicy innych metod mogą także skorzystać.

Białoryb

Kwietniowy przybór na Wielkiej Rzece bywa wydarzeniem wspaniałym. I dla ryb, i dla ludzi. Woda na ogół nie występuje z koryta, zalewa jedynie brzegi, wchodzi na hydrotechniczne umocnienia i wciąż walczy z budowlami wzniesionymi przez człowieka.

Im mocniej walczy, im większych dokonuje wyłomów, tym lepiej dla wędkarza, szczególnie dla spinningisty. Kamienne opaski ułożone wzdłuż brzegów, choć wykonane z wielkich skalnych obłupków, ulegają podmywaniu, rozmyciu... Kiedy rzeka dogrzebie się do faszynowego materaca, stają się te umocnienia jaziowym rajem podczas każdego przyboru.

Szczególnie miejsca, w których podtopione opaski znajdują się w pewnym oddaleniu od wiosennej linii brzegowej - ot, 10-20 m - zasiedlone są przez stada jazi liczące niekiedy dziesiątki, ba setki sztuk. Trzeba jednak pamiętać o tym, że nie wszystkie dobrze wyglądające stanowiska gromadzą ławice ryb. Dlaczego tak jest - jeszcze się nie dopatrzyłem. Więc, jak zawsze w kwietniu, czekają mnie kilometry wędrówek po wciąż kolejnych odcinkach Wisły i włażenie na każdą zalaną opaskę. Taki jest bowiem kanon, że brodzić trzeba - bo choć jazie chętnie zbliżają się do samusieńkiego brzegu, to przecież generalnie siedzą w "odrzecznej" części opaski. Nie przebywają zresztą na tych stanowiskach przez cały dzień - przypływają tu grupami, pobędą godzinę, dwie i znów ich nie ma. Dopiero pod wieczór ściąga ich cała gromada i trzyma się okolicy.

WPATRZONE W NIEBO

Podczas gwałtownych ociepleń, które w kwietniu bywają regułą, następuje istna eksplozja życia. Roją się owady. Ryby, nawet te trzymające się dna, zaczynają uporczywie gapić się do góry. Widziałem nawet brzany zbierające z wody opadłe ćmy.

Jazie celują w tym wpatrywaniu się w powierzchnię. Są to ryby wyjątkowo życzliwe dla spinningistów. Wędkarze mogą wyjąć ze swoich pudełek najdroższe nawet woblery - jeśli tylko nie schodzą ostro do dna, to zaczepy nie będą zbyt groźne.

Także miłośnicy obrotówek mogą nie narażać przynęt na urwanie i nie muszą prowadzić ich w pobliżu dna. Strefa od kilkunastu centymetrów pod powierzchnią do trzech czwartych metra jest najwłaściwsza dla przynęty. Jazie ukryte między kamieniami i faszyną bywają w tym okresie rybami szybkiego startu.

Nie jest to, co prawda, atak pstrąga, czy nawet klenia, ale ryby te potrafią się do swojej ofiary podnieść ze sporej nawet głębokości i uderzyć w nią z prędkością, której trudno się po nich spodziewać.

Ryby tego gatunku nie boją się płytkiej wody. Ostrożnemu spinningiście dane są chwile niesamowitych przeżyć. Stadka jazi, niekiedy bardzo dużych, potrafią przeskakiwać przez opaski ledwo co podtopione - ich grzbiety wówczas wyłaniają się z wody nawet do połowy, widać ich trud, wysiłek, jaki włożyć muszą w pełzanie brzuchem po kamieniach.

Nie wolno wówczas wpadać w pośpiech i byle jak posyłać przynęty w miejsce, w którym widać płetwy grzbietowe. Taka łowiecka panika kończy się najczęściej zaczepieniem przynęty, zaś konsekwencją wyrywania jej z zawady bywa spłoszenie jaziowej gromadki.

Lepiej więc zająć wygodne stanowisko i spokojnie obrzucić przynętą nieco głębsze okolice w pobliżu - wszak jazie wysiłek włożyły w przedostanie się na żerowisko i pozostaną tam przez jakiś czas.

OD SZCZYTÓWKI PO PODESZWY

Wczesnowiosenne wyprawy spinningowe powinny być przemyślane starannie. Nie jest to jeszcze miesiąc dla wędkarza bezpieczny. Bo choć zdarzają się chwile pogody skłaniające do rozebrania się do podkoszulka, to w każdej chwili spotkać się można ze śnieżną zawieruchą. Jest więc kwiecień miesiącem noszenia plecaków i ubierania się na cebulkę. Na każdą zmianę pogody należy reagować wdzianiem, bądź zdzianiem z siebie części ciuchów.

Do brodzenia najlepsze - i najbezpieczniejsze - są neoprenowe spodniobuty, w których daje się pokonać głębsze miejsca znajdujące się z zasady między brzegiem a opaską. W neoprenowych śpioszkach można też dłużej wytrzymać w chłodnej jeszcze wodzie. Co prawda, na samej opasce nie jest najczęściej zbyt głęboko, ale wychłodzone stopy i łydki mogą bardzo dokuczyć.

Neopreny mają jeszcze jedną zaletę - modele z gumiaczkami wyposażone są w antypoślizgową podeszwę, co ma duże znaczenie podczas łażenia po kamieniach.

Na wiosennych wyprawach na opaski korzystam zawsze z długiego wędziska - łatwiej jest nim precyzyjnie prowadzić przynętę, łatwiej manewrować wabikiem wśród płytkich jaziowych ścieżek. Dawniej używałem kija matchowego, dziś dzierżę w dłoni wędzisko Andrzeja Osowskiego o pięknej długości 330 cm i ciężarze wyrzutowym do 17 g. Od dobrego wędziska na opaskowe jazie trzeba mieć spore wymagania. Nie może być to w żadnym wypadku twarda i bardzo szybka pała. Zaciąć takim kijem potrafią wyłącznie mistrzowie. Jaź nie bije w przynętę jak typowy drapieżnik - z szeroko rozwartą paszczą. To przecież ryba często mylona z płocią, drobnogęba, zasysająca przynętę spinningową jak kawałek buły spływający rzeką.

Dobry kij musi w tym momencie ustąpić jaziowi. W przeciwnym wypadku poczuje się tylko łupnięcie i będzie po jaziu, za to ze stresem i zgrzytaniem zębów. Szczytówka nie może być jednak zbyt ustępliwa - wówczas jaziowi udaje się "wypluć" niejadalny kąsek. Idealne bywają więc na przykład tzw. wklejanki, wędziska z wpuszczoną w mocno sprężynujący blank węglową szczytówką. Akcja angielskich odległościówek też jest znakomita - warto się jej przyjrzeć starannie przed zakupem spinningu na jazie. Dobrze dobrany kij znakomicie się sprawdzi podczas łowienia kleni, okoni, a nawet sandaczy na gumki z lżejszymi główkami.

KONIEC W WODZIE

Nie koniec wędziska, a zakończenie artykułu. Nie ma bowiem jakiejś regułki dotyczącej przynęt. Ani nawet ich prowadzenia. Trzymanie wabia w przypowierzchniowej warstwie wymaga doświadczenia i praktyki, zaś sposobów jest bardzo wiele, a na dodatek trzeba korzystać z odmiennych w zależności od warunków. Najważniejsze jest więc spinningowanie z głową. Z głową pełną myślenia o tym, jak zachowuje się wobler, czy obrotówka, którą ma się na końcu żyłki. Mniej jest ważny model, wzór katalogowy, bardziej istotne jest przywiązanie się do przynęty oraz zaprzyjaźnienie się z nią. Kolegom, którzy pytają mnie, jaka przynęta najlepsza jest na jazie, odpowiadam nieodmiennie od lat - ULUBIONA!

Wędkarz bowiem najlepiej wie, czego po takim wabiku może się spodziewać, najłatwiej jest sobie wtedy wyobrazić, jak zachowuje się on pod wodą. A od tej umiejętności zaczyna się prawdziwe wędkowanie i prawdziwy spinningista. Koniec tekstu!

 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.