Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
Kilka boleniowych rad Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   

Kilka krótkich i prostych rad na bolenie... To pozornie tylko banały i truizmy - jak się okazuje, wielu kolegów po prostu nie zetknęło się z boleniowymi sekretami...

Ta konkretna ryba

Z BIEGIEM RZEKI

Ileż razy podczas spinningowych eskapad trafiał mnie szlag, gdy bolenie biły tuż przy brzegu. Ileż razy przewalały się dosłownie pod moimi nogami.

Ba, ponawiały ataki w nieskończoność. Ale nie dawały się skusić na żadną przynętę.

Podrzucałem im woblery jako żywo przypominające uklejki, w które ryba tłukła, podawałem rippery, jeszcze wierniej naśladujące ofiary bolenia. I nic.

W końcu poddałem się i nawet już nie próbowałem kusić rapy przewalającej się od moimi nogami.

Dopiero w podwarszawskich Grochalach oświecił mnie Marek Szymański, zastępca naczelnego w "Swiecie Spinningu". To jeden z najlepszych raaperów, jakich znam. Jeżeli upiera się, by złowić tę rybę, to ją łowi.

Marek podpowiedział mi otóż, by po dostrzeżeniu boleniowych ataków szerokim łukiem zejść poniżej miejsca żerowania, tak aby rybę podejść od ogona. Rzucać - najlepiej białą gumą, twisterem lub ripperem na lżejszej główce - tuż pod brzeg i bardzo szybko ściągać przynętę z prądem. Ze szczytówką wzniesioną w górę.

Wypraktykowałem tę tajemnicę - drapieżnik nie wytrzymuje. Potrafi uderzyć w pierwszym rzucie.

Rzecz dotyczy także pojedynczych boleni "spod krzaczka". Spróbujcie - warto.

ZZA PRZYKOSY

Bolenie bardzo często penetrują strefę spowolnionej wody za przykosami. Zbiera się tam mnóstwo drobnicy wyczekującej na drobiny pokarmu znoszone z płytkiej wody. Z rana i z wieczora w takich miejscach znaczą się na wodzie setki kółeczek. To ukleja zbiera z powierzchni swoje jedzonko.

I w takie stada od czasu do czasu biją bolenie.

Dobrze więc o tej porze dnia przyklęknąć u podstawy przykosy i rzucając na płyciznę gumkę na lekkiej główce lub wahadłówkę z cienkiej blachy, starannie obłowić skraj piachu.

Na takich łowiskach nie należy przesadzać z prędkością zwijania żyłki - nie ma to być, rzecz jasna powolne "szczupakowe" prowadzenie przynęty, ale też nie trzeba ściągać jej z szybkością myśliwca F-16.

Uderzenia bywają potężne, na takich łowiskach pryska mit o słabowitym boleniu. Sztuka ponad 2 kg walczy pięknie na cienkiej żyłce.

Boleń na wodzie stojącej

Nierzadkim widokiem na wodzie stojącej bywają bolenie leniwie patrolujące swoje rewiry. Płyną tuż pod powierzchnią, nieledwie tną wodę płetwą grzbietową. Nie polują; ukleje bez strachu rozstąpują się przed cielskiem drapieżcy...

Uważny obserwator zauważy jednak, że rapę elektryzuje każdy opadły na powierzchnię owad. Niejeden raz widziałem, jak boleń leniwie "zdejmował" motyla czy chrząszcza z wody.

Nie dziwię się więc sukcesom muszkarzy, którzy na duże białe puchowce tłuką bolenie wszędzie tam, gdzie ryby te występują.

Jest jednak sposób, by i spinningista sięgnął po patrolującą rapę. Trzyba mieć finezyjny zestaw - żyłka najwyżej 0,16, witkowaty kij pozwalający delikatnie "posadzić" lekki wabik na wodzie. Przynętą jest nieduży meppsik - numer "0" - z białą lub czarną paletką. Najlepiej aglia, bo błystka ta wiruje natychmiast.

Rzut niezbyt płaski, z przytrzymaniem w ostatniej fazie. Tuż przed boleniowy nos. Cała sztuka polega na tym, by błystka lekko osiadła na wodzie i natychmiast zaczęła pracować. Nie trzeba ściągać zbyt szybko - boleń, jeśli zdecyduje się na atak, to tylko w pierwszym momencie.

Warto też wiedzić, że zły rzut powodujący zbyt głośne chlapnięcie spłoszy rybę...  Koniec

 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.