Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
Linowe przesmyki Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   
O łowieniu linów w kwietniu - jak znaleźć linowe szlaki, jak wypatrzeć obecność ryb?
Strategia i taktyka

Nie jest - wbrew opiniom - bardzo trudno odnaleźć charakterystyczne linowe miejsca w wiosennym jeziorze. Warunek, jezioro musi mieć charakter typowego dla linów siedliska, a więc winno mieć rozległe partie płycizn, obszary porośnięte roślinnością wynurzoną, szczególnie pozostającą na zimę trzciną, pałką, sitowiem i sąsiadującymi z nimi terytoriami, gdzie już za kilka tygodni pojawią się liście wodnej kapusty, czyli głównie grążela.

Kwietniowe liny nie trzymają się jeszcze typowych dla siebie letnich stanowisk. Wędrują w niewielkich grupkach na płycizny, gdzie mają więcej pokarmu, ale na "nocleg" wracają w strefę pełnej wody, gdzie warunki są bardziej wyrównane i gdzie jest o wiele bezpieczniej. Przede wszystkim nie ma w głębi wygłodniałych szczupaków, które do połowy maja pozostaną po tarle na płyciznach. Dopiero kiedy rozproszą się po jeziorze, liny zasiedlą miejsca opisywane przez większość autorów.

Znający obyczaje tych prześlicznych ryb wędkarz w kwietniowe poranki szukać będzie ich na szlakach żerowych wędrówek. Jeziorowe liny nade wszystko cenią spokój i ciszę. Przeszkadzają im nawet łyski, hałasujące w pobliżu trzcin. Pluszowe prosiaczki, jak nazywał je Andrzejewski, są do złowienia właściwie tylko wczesnym rankiem. Niezmiernie jeszcze rzadko zdarzają się wieczorne migracje żerowe, złowienie lina w samo południe bywa bardzo rzadkim wydarzeniem. Te ryby nawet wczesną wiosną dyscyplinują wędkarzy i nakazują pobudkę przez świtaniem.

Drogę na pośpieszny posiłek wypatrzeć w trzcinach nie jest trudno. To z reguły przesmyki między strefą pełnej wody, a spokojnymi zatoczkami, jęzorami otwartej wody wrzynającej się w brzeg. Wędkarze najczęściej nadają im nazwy "patelni", "ozorów", "linowych bagienek". Zazwyczaj latem takie obszary zarastają łanami roślinności, pokrywają się niemal całe liśćmi grążeli i grzybienia. W kwietniu i na początku maja są jednak wolne od zieleniny, choć to tylko pozór, bowiem właśnie teraz odbijają się od kłączy pierwsze liście wodnej kapuchy.

Jako że na większości jezior obowiązuje zakaz połowu z łodzi, do linowych patelni dotrzeć nie jest łatwo. Ale przeszukując wszelkiego rodzaju cyple, półwyspy, daje się w końcu znaleźć fragment twardego lądu, na którym linową zasiadkę można sobie zorganizować.

Zazwyczaj o wejścia na patelnię, czyli u szczytu cypla, rozpościera się strefa bardzo rzadkich - teraz jeszcze zeszłorocznych - trzcin. Znakomicie rozgranicza ona dwa środowiska - chroni patelnie i ozory przez falowaniem, przez podrywaniem osadów z dna. Za dnia te fragmenty jeziora są cieplejsze, woda w nich jest bardziej klarowna. Znakomite warunki rozwoju mają wszelkie bezkręgowce, czyli to, czym liny najbardziej są zainteresowane.

Najlepszym miejscem do zorganizowania zasadzki na liny jest strefa rzadkich trzcin od strony patelni. Warto jednak pamiętać, że liny przebywają na takich przesmykach dość długo, poszczególne stadka ("ozory" bowiem nawiedzane są zazwyczaj przez kilka linowych grupek) szukają na pędach zeszłorocznych i odbijających się od dna nowalijkach czegoś do zjedzenia. Dla wszystkich na ogół wystarcza, bowiem ta przesmykowa strefa jest filtrem, w którym osadzają się na skutek dziennego falowania rozmaite smakołyki z głębi jeziora. Potem rozpraszają się po całej patelni i ich zlokalizowanie po bąbelkach bywa trudne, a nawet wątpliwe. O wiele rzadziej niż latem liny ryją w mule, w tej chwili raczej ograniczają się do przeszukiwania odbijającej od dna roślinności i zbierają stworzonka, które wyłażą na wierzch, osiadają na zatopionych gałęziach, patykach, etc.

Tymczasem przez przesmyk przechodzą w obie strony linowe gromadki - od pełnych ciemności, aż po godzinę (mniej więcej) 7.00. Potem szanse na liny spadają niemal do zera. Natomiast w rzadkich trzcinach lubią bobrować do południa karasie, nawet spore, a także karpie, jeśli tylko zamieszkują jezioro. Koniec tekstu!

 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.