Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
O karpiowy włos Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   
Dzisiaj o karpiowym włosie. Czy wiecie, że pierwsze przywieszki tego typu wykonywane były przez Anglików z włosa ludzkiego? Potem podawano uwolnioną od haczyka przynętę na cieniutkich żyłeczkach. Pomysł był taki, aby prosiaczek - jako ryba ostrożna i pamiętająca swoje przygody z wędkarzami - w najmniejszym stopniu odczuwał podczas chwytania przynęty możliwie jak najmniejszy opór.
Fortele

Z tej przyczyny pierwsze włosy miały nawet 10 cm długość. Do dzisiejszego dnia długiemu włosowi pozostali wierni nieliczni, aczkolwiek są to - mimo konserwatyzmu - wędkarze bardzo skuteczni. Argumentują oni tradycjonalizm, podkreślając selektywność swojej techniki. Twierdzą, że zacinają wyłącznie karpie mające gębę tak wielką, że są w stanie zassać przynętę i hak za jednym zamachem. Te, którym kulkę się z mordy wyrywa, albo zostawia po pęknięciu włosa, to karpie zbyt małe na prawdziwe polowanie. Dzięki długiemu włosowi nie zostaną nawet skaleczone grotem haka.

Nie wszyscy karpiarze są aż tak ambitni, zresztą selektywność równie dobrze można regulować stosując kule wielkości piłki ping-pongowej. Włos skrócono. Nie na tyle jednak, by w światku karpiowym przestano się spierać co do istoty długości karpiowego włosa. Andy Little powiedział swojego czasu, że "niektórym wędkarzom pewne konstrukcje z przyponami podobają się bardziej niż same karpie" i kto wie czy nie miał racji. Ileż razy, kiedy jechałem na ryby ze znajomym z pracy, miałem ochotę zatrzymać wóz, wysiąść zza kierownicy, wyciągnąć go z auta i dać mu w mordę, bo gadał herezje. Takie stany emocjonalne towarzyszą często rozmowom na temat długości włosa.

Jedni niemal przytykają kulki do łuku kolanowego haczyka. Zwolennikiem takiej techniki jest cytowany Andy Little. Montuje on zestaw tak, aby kulka ledwo muskała kolanko haka. Jego zdaniem, nadmierne skrócenie włosa powoduje zasłonięcie haka przez kulkę lub jego niekorzystne ułożenie i utrudnia skuteczne zacięcie. Zbędne wydłużenie natomiast skutkuje pustymi zacięciami lub hakiem wbitym zbyt płytko, co z kolei powoduje częstsze spinanie się ryb już zaciętych.

Na ogół "samozaciętych", gdyż zwolennicy krótkiego włosa podkreślają, że moment wzięcia przynęty jest równoczesny z zacięciem się ryby. Ci, którzy chcą być etyczni i mieć udział w zacięciu, powinni siedzieć nad kijem i reagować na każdy sygnał o braniu. Mi osobiście takie łowienie nie bardzo kojarzy się z tymi wszystkimi bambetlami, namiotami, karpiowymi łóżkami, elektronicznymi centralami sygnalizacyjnymi i w ogóle z tym całym wariactwem, które towarzyszy łowieniu wielkich Cyprynusów. Więc jestem raczej zwolennikiem drugiej szkoły - może nawet wyznawcą, bo takie słowo jest dla karpiarza bardziej na miejscu - która zakłada wydłużenie włosa. Co prawda, nie trzymam się kurczowo wyliczonego algorytmu, który zakłada, że kulka o przekroju 14 mm powinna być oddalona od haka o 1 cm, 18 mm o 2-3 cm, zaś 25 mm o centymetrów 5. Przypomina mi to trochę ową alchemię, jaka stosują przy rozłożeniu obciążenia wielbiciele łowienia angielską odległosciówką. Ale przyganiał kocioł garnkowi...

Metoda włosowa rozwija się przez cały czas. Co i raz któryś z wielkich karpiarzy dokonuje "epokowego" odkrycia. Radziłbym je traktować z pewną dozą sceptycyzmu - niemal każdy związany jest z jakąś firmą, która owe doniosłe wynalazki sprzedaje za funty i dolary.

Generalnie dąży się do tego, aby włos - bez względu na długość - był jak najbardziej swobodny, co ma spowodować przytępienie karpiowej podejrzliwości. Plecionki używane na włosy stają się coraz bardziej miękkie i elastyczne, wchodzą do użytku różnego rodzaju patenty, dzięki którym przywieszki nie doczepia się do kolanka haka ani do jego uszka, ale do miniaturowego kółka przesuwającego się swobodnie łuku stworzonym z żyłki i z jednej strony przymocowanej do trzonka haka, z drugiej do przyponu powyżej uszka (cena takiego wynalazku, to znaczy gotowego przyponu - 3,5 funta). Sprzedawane są też (taniej) przypony z nawleczoną na trzon haka plastikową koszulką, która pozwala regulować długość włosa...

Wynalazków jest mnóstwo. Nie trzeba jednak być Andym Little, by samodzielnie coś takiego wymyślić. Każdy karpiarz jest do tego zdolny. Na przykład zestaw z dwoma włosami - jeden z koszulką, wychodzący w połowie trzonka, na którym wiesza się kulkę tonąca, drugi przywiązany do przyponu - na kulki pływające (2 funty). Można też pojedynczy włos przywiązywać dwupunktowo - do uszka i do trzonka haka. Karp popatrzy na taką pedanterię i na pewno wybierze coś takiego.

Cóż, trochę dziś kpię z naszej karpiowej mentalności, nie zmienia to jednak faktu, że zestaw włosowy dla łowców karpi był przełomem. Warto jednak zamiast bezkrytycznie słuchać reklamowych bajęd karpiowych sław, włączyć własne szare komóry. Dopiero wówczas można pojąć, po jaką cholerę ten włos. Koniec

 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.