Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
Tips na sumy Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   
O pewnej tajemnicy na sumy - nie rodzaj przynęty może zdziałać cuda, ale strefa, w której się ją prowadzi. Fortele

Choć spinningiści wciąż idą z osiągnięciami, z postępem i gotowi są łowić ryby nawet na kosmetyki Max Factora, to zwolennicy poczciwych wahadłówek wciąż bywają niepokonani, jeśli chodzi o łowienie sumów.

Nie wynika to z generalnej wyższości tej przynęty nad nowocześniejszymi wabikami, lecz z tego, jakie strefy wody wahadłówka odwiedza.

Penetruje ona najczęściej przydenną strefę, w nurcie wychodząc w pół wody. To strefa dziennych ostoi sumowych oraz ich krótkich wypadów żerowych.

Spinningiści w większości ograniczają się do łowienia w dzień. Miejsca, gdzie licznie występują sumy, bywają znane dość szeroko. Zdarzają się stanowiska, gdzie przez całe dnie lecą na wodę wahadłówki - i niemal codziennie ktoś ma kontakt z dorodną rybą. Interesujący jest fakt, że w takich łowiskach brania kończą się wraz zachodem słońca. O dziwo, sumy bynajmniej nie opuszczają tych okolic. Widać to po ich spławach oraz cmokaniu rozbijającym stada drobiazgu. Złości to dziennych sumiarzy - specjalistów od jednej techniki połowu, jednej pory doby i jednej przynęty, ale nie umieją na to nic poradzić...

Kilka razy widziałem pod Sandomierzem, jak na takie łowisko - opuszczone już przez blacharzy - wchodził jegomość posługujący się przemalowanymi na biało shakespearowkimi woblerami Big S. Malowanie nie było jedynym udziwnieniem tych ogólnie znanych przynęt - miały one jeszcze mocno spiłowane stery, tak aby nie były w stanie zanurzyć się głębiej niż na kilkanaście centymetrów.

Każde ściąganie woblera znaczyło się na wygładzonej przez wieczór powierzchni rzeki dyskretnym odkosem. I oto jegomość niemal za każdym razem miał jedno, niekiedy nawet kilka, sumowych uderzeń. Przy mnie wyjął cztery sumy w ciągu trzech wieczorów. Widziałem to z dość daleka - kiedy podszedłem bliżej, facet natychmiast odpiął woblera i zapiął na agrafce gnoma. Pewnie myślał, że przyjdę tu na następny dzień i będę wahadłówką młócił pełną sumów wodę. Rzecz jasna - bez skutku... Koniec

 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.