Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
Dziwaczne zbrojenie gumki na okonie Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   
O zupełnie nietypowym, wręcz dziwacznym zbrojeniu twistera (a nawet samego twisterowego ogonka) w chwilach, gdy okonie są w łowisku, ale brać nie chcą na nic normalnego. Rysunki poglądowe...
Fortele

Wielokrotnie podczas szczupakowych łowów przeżywa się załamanie - nie biora i już. Wówczas wyciąga się najdelikatniejszy kijek i chodzi za okoniami. Ale okoń to taka ryba, co ma kaprysów więcej niz pasków. No, to zmienia się przynety a w końcu ląduje "na bocznym troku"... Nie lubię plątania się "bocznotrokowych" zestawów, a jako że kiedyś spotkałem w porcie w Nieporęcie prawdziwego mordercę patelniaków i podpatrzyłem jego technikę, niniejszym ją przekazuję...

Mi ona przyniosła bardzo przyzwoite wyniki na Kanale Żerańskim, w Porcie Praskim i na zastoiskach w Kazuniu... Bywała także metodą ostatniej szansy podczas krótkotrwałych wypadów na wyrybione Mazury. Największe natomiast okonie łowiłem w ten sposób w jeziorze Zdbiczno oraz w Zalewach Nadarzyckich...

Stosuję ją jednak tylko wówczas, kiedy klasyczne prowadzenie paproszkowatego ripperka nie przynosu efektów, albo skubnieczia są tak delikatne, że nie sposób ich zaciąć nawet najdelikatniejszą wklejanką...

Przynętę przygotować można bez problemu - ja zawsze mam kilka 3 cm twisterków tak właśnie obciążonych... Stylę przed wypadaniem podczas rzutu zabezpieczam jakimś "Super Glue" czy "Kropelką"...

Zamiast jigowej główki do końcówki żyłki przywiązuję hak z oczkiem i zaczepiam mojego dziwaczka jak grubą dendrobenę. Przynęta po poderwaniu w górę, opada do dna "główką" do dołu i pięknie macha ogonkiem. Kontrolowany opad na napiętej cieniutkiej żyłce (0,12-0,16) prowokuje o wiele mocniej niż standardowe zwijanie, a nawet opad na tradycyjnej jigowej główce. Większość zaciętych okoni miała całą przynętę w pysku, co niemal nie zdarza się podczas łowienia w inny sposób.

Napięta żyłka gwarantuje znakomitą sygnalizację każdego brania na delikatnej szczytówce wklejanki. Zacina się "na oko", zanim jeszcze poczuje się branie na dolniku. Top wędki albo się przygina, albo prostuje. W każdym razie drgnięcie jest bardzo widoczne. Zacięcie z nadgarstka jest instynktowne, byle podczas prowadzenia przynęty - zarówno podrywania jej ku górze, jak i w fazie opadu - nie spuszczać oka... Prowadzenie prezentuje rysunek poniżej...

Po opadnięciu przynęty na dno, co zaznacza się zwisem żyłki należy opuścić szczytówkę przy jednoczesnym zwinięciu luzu żyłki (pozycja 2) i płynnym ruchem poderwać przynętę (pozycja kija 1), a następnie pozwolić na swobodny opad na napiętej żyłce...

Na koniec oświadczam, iż nie jest to brednia wyczytana w zachodnich pismach ani redaktorski wymysł na skutek bezsenności, ale trick wypróbowany wielokrotnie na różnych wodach stojących obu ostatnich Rzeczpospolitych... Koniec tekstu!

 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.