Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
Jig pachnący rybą Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   
O przywieszcze z filecika na jigowej głowce. Choć z wątpliwościami, bo czy to sztuczna przynęta według RAPR? Ale RAPR obowiązuje na wodach PZW, a sposób kusi sandacze także na wodach innych. Fortele

Amerykanie bardzo często do tradycyjnych sztucznych przynęt doczepiają jadalne kawałki - a to glistę na kotwicę obrotówki, a to rybkę na hak jigowej głowki, a to ochłapek jakiś mięsny na groty kotwic wahadłowki czy spinner baita. Twierdzą, że ryba w wodzie - szczególnie tak ślepawa, jak sandacz czy sum - szybciej wącha niż widzi.

Na trzonie haka - jako istota opętana manią fluo - nasadzam albo gumkę (są takie jigi z piórkiem w dupce, ale piórka wyrywam) albo obcięty, jaskrawy tułów twistera. Na hak z przywieszką - jest o niej w tekście "Jak zaciąć sandacza" - nawlekam filecik z morskiej ryby o grubej skórze. Nota bene, pańcia z rybnego patrzy na mnie jak na wariata, kiedy szukam ryby o skórze najgrubszej z możliwych...

Ostatnio odkryłem grenadiera, który ma tak piękne odwzorowanie łuski, jak na paletkach Marka Aszychmina, zaś skórę tak grubą, jak zelówka radzieckiego kamasza. Niekiedy kupuję także karmazyna - i mam filety fluo-orange. Po rozmrożeniu skrawam filet nożem, tak aby pozostały "skórzane" paski z mięsem na 3-4 mm. Wycinam nożyczkami "jigi" - jedno, dwuogonkowe i zakładam tak, jak na rysunku.

Przynętę prowadzę w ostrym nurcie między kamieniami płycizny - jako że łowię przy warszawski mostach, łowisko mam oświetlone znakomicie przez uliczne rtęciówki. Ostatnie godziny nocy, nawet przy wschodnich wiatrach, okazuja się bardzo ciekawe. Widać żerowanie drapieżników na wodzie, nad którą przelewa się pół, 3/4 metra wody. Jest zimno, ale pięknie. Koniec tekstu!

 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.