Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
Podrobić Siudaka Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   
Jak zrobić nędzną imitację najlepszych boleniowych woblerów, czyli bezsterowców Tomka Siudakiewicza. To nie to samo, ale łowi rapy.
Warsztat wędkarski

Nie znam lepszych przynęt na bolenie od *siudaków, *przecinaków, *gipsiaków Tomka Siudakiewicza - a pisać o tym warto, bo coraz chłodniej się robi i wrzesień już blisko, a to oznacza, że możliwe będą do złowienia okazowe już rapki. Niestety, Tomek był zmuszony przerwać ich produkcję na jakiś czas, co mnie przyprawiło o strzeliste akty rozpaczy na boleniowych łowiskach. I gdyby nie ten straszny fakt, nigdy bym się nie odważył produkować nieudolnych falsyfikatów tych prawdziwych killerów... Ale jak mus, to mus...

Dzisiaj rano wyjąłem z szuflady kołeczek z balsy o przekroju 1 cm, a z drugiej jeden z noży modelarskich...

Obrezałem go ostrożnie i obrezanie potraktowałem szmerglem, czyli papierem ściernym...

Potem przeszlifowałem 7. cm korpusik najdrobniejszym papierem z szuflady, wygiąłem sobie z modelarskiego drutu najprostszy stelaż - nie chciało mi się robić oczka brzusznego, gdyż jestem śmierdzącym leniem, poza tym, moim zdaniem, rapa i tak się zapnie na pojedynczej kotwiczce od zadka podczas szybkiego prowadzenia. I ołów pozostały wczoraj po wykonaniu pokazowym ołowianki rozklepałem nieco cieniej - tak na 2 mm.

Wycięcie raszplą (piłką do metalu) rowka, przymiareczka, zaznaczenie gwoździem na ołowiu linii cięcia...

Odcięcie zbędnego ołowiu, wyprostowanie go maleńkim młoteczkiem i ordynarne wklejenia na "Kropelkę". Moja aptekarska waga pokazała, że obciążenie waży 11,56 g. Ależ to będzie leciało! Potem jeszcze tylko zaszpachlowanie "blizny" modelarską szpachlówką...

Wyrównanie szmerglem i można przystąpić do malowania - mam kilka modelarskich sprajów, więc jest to kwestia kilku sekund, a jako że stosuję cienkie natryskiwanie - schnięcie to góra kwadrans. Trzy kolory, biały, srebrny, granatowy - trzy kwardanse...

No to jeszcze domalować oko i wobler niemal gotowy...

Pomalowałem potem nędzny ten falsyfikat żywicą dwuskładnikową (właśnie obsycha), jeszcze dzisiaj położę drugą warstwę i prawdopodobnie jutro będę z falsyfikatu korzystał podczas wędkarskiej wyprawy.

Tomka Siudakiewicza przepraszam za podróbkę. To nie jest to, absolutnie, i tak, kiedy znów będzie miał je "na składzie", zgłoszę się po oryginały! Koniec tekstu!

 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.