Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
Kurs Produkcji Woblerów * 8 Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   
Wykańczanie woblerów, czyli o ostatnich etapach produkcji wabika. Rowek na ster, wklejanie steru, wykończeniowe prace malarskie, testy i korekta pracy woblerów, ostateczne ustawianie przynęt... Kurs Produkcji Woblerów

Od staranności wykończenia woblera zależy wszystko. Odrobina niestaranności potrafi zniweczyć dotychczasową - żmudną wszakże i długotrwalą - pracę. Brak precyzji w wyrzynaniu rowka na ster, krzywe wklejenie statecznika i przynęta może okazać się niemożliwa do korekty przez podginanie przedniego uszka. Najpiękniejszy kształt, najbardziej urodne malowanie staną się wówczas czczym ozdobnikiem i wobler zamiast do pudełka, trafi np. po wsze czasy na korkową tablicę zawieszoną na ścianie. A przecież domowemu wytwórcy nie chodzi o breloczki, ale o sprawne i łowne przynęty.

Rowek na ster

Niestety, gotowy korpus - już po pomalowaniu i nałożeniu warstwy wierzchniej - nie da się potraktować kątomierzami, cyrklami i stolarskimi przykładniami. I choć trzymanie się kąta prostego i linii równoległych jest warunkiem sine qua non wyprodukowania dobrze pracującego woblera, to przecież wszelkie nacięcia robić należy "na oko", na wyczucie.

Rys. 1
Rys. 2
Rys.1
Rys. 2

Wbrew pozorom nie jest to specjalnie trudne zadanie i po wykonaniu kilkudziesięciu woblerów nabiera się wprawy, dzięki której z rzadka tylko spod ręki producenta wychodzą przynęty źle pracujące.

Rowek na ster nacinam brzeszczotem piłki do metalu lub tzw. półbrzeszczotem rozciągniętym w ramce. Korpus koniecznie umieszczam w imadle, które powierzcnie chwytne ma oklejone miękką skórą. Staram się korpus ulokować w taki sposób, aby można było rowek wyciąć, podtrzymując piłkę na powierzchni chwytaków imadła (rys. 2). Podczas umieszczania woblera w madle należy ustawić go idealnie, tak aby hipotetyczne linie prostopadłe i równoległeprzebiegały jak na rysunku 1.

Rowek należy wyrzynać z bardzo niewielkim naciskiem piłki, tak aby w nie odłupywać farb kolorujących ani warstwy wierzchniej. Brzeszczot powienien być nowy i bardzo, bardzo ostry z równym szrankiem.

Wklejanie steru

WklejanieTo kolejna czynność wymagająca maksymalnej precyzji, a wykonywana "na oko". Można sobie pomóc, rysując na sterze zmywalnym flamastrem linie diametru podłużnego i poprzecznego, co pozwoli na symetryczne ulokowanie statecznika.

Pisałem, co prawda, że stery można wklejać na szybkoschnące kleje w rodzaju "Kropelki", ale pozwolić sobie na to mogą tylko ci produceci, którzy potrafią bardzo szybko osadzić ster symetrycznie. Kleje te tężeją błyskawicznie i czasu na poprawki niemal nie ma. Ja sam preferuję więc wklejanie stateczników za pomocą transparentnych żywic lub "Poxipolu", co pozwala na bardzo staranne i niezbyt pośpieszne ustawienie steru w sposób pokazany na rysunku 3.

Powlekanie miejsca wklejenia

Po całkowitym stężeniu i wyschnięciu kleju lub żywicy przychodzi cas na ostateczne wykończenie woblera. To tylko kilka ruchów pędzelka powtórzone dwu, trzykrotnie. Żywicą lub lakierem, dzięki któremu uzyskaliśmy warstwę wierzchnią, pokrywa się starannie miejsce wklejenia statecznika. Po wyschnięciu czynność się ponawia raz i drugi. Stężenie ostatniej warstwy oznacza, że wobler jest gotowy do testów i ostatecznego ustawienia.

Testowanie i korygowanie pracy woblerów wychodzących z domowego warsztatu to jednocześnie najprzyjemniejszy etap pracy, choć niekiedy przynosi on rozczarowania, złość i zniechęcenie. Jeśli jednak przynęta wykonywana była starannie w każdej fazie rpodykcji, jeżeli kształt korpusu i steru nie był eksperymentem, to każdy wobler powinien po korektach - najpierw w wannie, potem na łowisku - chodzić przepięknie.

Korygowanie pracy przez przyginanie uszka

Jeśli wobler ie jest skażony jakimś ewidentnym błędem - np. krzywym wklejeniem steru, zbyt dużą asymetrią korpusu lub statecznika, nierównomiernym ulokowaniem obciążenia albo zbyt małą jego wagą - to skorygowanie jego pracy nie powinno nastręczać problemów.

Korekta
Korekta

Jeżeli więc przynęta nie wpada w korkociąg, to znaczy, jeśli nie wykłada się podczas bardzo wolnego prowadzenia, to wyrównać można jej pracę za pomocą podgięcia uszka w lewą lub w prawą stronę. Na rysunkach przedstawiłem zasadę, według której "prostuje się" akcję woblera.

Skoro wobler pracuje leżąc na lewym boku, ale nie ma tendencji do wykładania się podczas przyśpieszeń, to wystarczy lekko wygiąć uszko w prawą stronę, jeśli kładzie się na boku prawym, to uszko wystaczy przygiąć w lewo.

Zdarza się jednak, że przynęta wykłada się podczas szybszego prowadzenia, wówczas przyginać uszko należy w sposób bardziej zdecydowany. Niestety, nie istnieje żaden algorytm, dzięki któremu można wyliczyć kąt przygięcia, pozostaje metoda prób i błędów. Niekiedy nawet trzeba przyginać uszko kilka czy kilkanaście razy, aby wobler doprowadzić do stabilności. Niekiedy jednak, mimo wielu poprawek - a warto mieć przy sobie dobre szczypce, pozwalające na minimalne przygięcia - wobler wykłada się nadal, raz na jedną, raz a drugą stronę. Warto wówczas przygiąć uszko w dół i spróbować korekty od nowa.

Inne metody korekty

Jeśli podgięcie uszka do dołu także nie ustabilizuje pracy woblera, to pozostaje jeszcze kilka sposobów na jej skorygowanie. Niekiedy wystarczy na trzon kotwiczki brzusznej nawinąć ołowianej lamety lub taśmy, w przy większych modelach dowiesić do kółka łącznikowego nawet kilkugramową ołowianą gruszeczkę na krętliku. Jeżeli taki zabieg pomoże, to warto pokusić się o nawiercenie przed uszkiem brzusznym otworka i wklejeniem śruciny. Potem należy otwór zaszpachlować, zabarwić (można sobie pozwolić na fantazyjną kropę) i nadmalować ubytek lakierem wierzchnim.

Niekiedy wystarczy nieznaczne zeszlifowanie steru - w tym rozwiązaniu obowiązuje zasada odwrotna niż przy podginaniu uszka. Jeśli wobler wykłada się na lewy bok, to ścina się lewą stronę statecznika, jeżeli na prawy - pawą stronę steru. Czasami trzeba zeszlifować obydwie strony, bowiem statecznik jest po prostu zbyt duży. Najpierw pomniejsza się go symetrycznie i próbuje "wyprostować" przez podginanie uszka, potem przez dociążenie, a dopiero na końcu poprzez doszlifowanie odpowiedniej strony steru.

Jeszcze jednym sposobem korygowania pracy - polecanym zaawansowanym producentom - jest podgrzanie steru nad płomieniem zapalniczki i podgięciem go w odwrotną stronę do kierunku wykładania się przynęty. Można też - jako że tendencję do wykładania mają częściej przynęty, które projektowało się jako glęboko schodzące - przygiąć ster w dół, co także może ustabilizować pracę woblera.

A potem? Cóż, pozostają dwie rzeczy do robienia. Trzeba łowić ryby i czasami - niestety - rwać owoce swojej pracy. Niekiedy jest to trudniejsze od pozostawiania na zaczepie najbardziej markowych woblerów. Wyroby własne okazują się często lepsze i ładniejsze od fabrycznych cudów. Koniec

KONIEC

 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.