Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
Wahania nad wahadłówką Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   
O błystkach wahadłowych, ich rodzajach, kształtach, ale także o tym, jak je wykorzystywać w pratyce - na jakie ryby, na jakie wody i jak je prezentować rybom... Konkrety, z łowiskami, przynętami, rybami. To bardzo duży artykuł.
Spinning

Nad wodą wygrywają gumki. Są najtańsze. I najbardziej przypominają rybki i inne stworzenia wodne. Zrobiły furorę w ostatnim dziesięcioleciu. Są łowne. Niektórzy twierdzą nawet, że łowniejsze od innych przynęt. Nawet od kawałków blachy zwanych wahadłówkami...

Łowność miękkich wabików nie wypływa jednak z... ich łowności. Jest skutkiem ich ceny. Taka psychologia. Coś, co nie jest tak strasznie drogie, jak na przykład wobler czy inny wynalazek, daje się posłać w miejsca skrzętnie dotąd przez wielu spinningistów omijane. W strefę zawad, zatopionych drzew i karczów, w faszynowe materace, na napływy główek, między twarde łodygi roślinności zanurzonej i w równie mocne grążele - czyli wszędzie tam, gdzie rwie się przynęty i gdzie ryba siedzi zawsze.

ALGA

Łowna błystka wahadłowa, dość głęboko wykrępowana o kształcie liścia wierzby iwy.
Przeznaczona głównie do połowu szczupaków i sumów, niekiedy chwytana przez sandacza, dużego bolenia czy ogromnego klenia. W klasycznej wersji w barwach naturalnego metalu - niklu, srebra, mosiądzu i złota, ostatnio coraz częściej malowana (także modne fluo) i pokrywana wzorami galwanicznymi.

 

Występuje w trzech podstawowych wielkościach - Nr 1/3; przez hobbystów produkowana w wersji "0" na pstrągi i okonie oraz 4 na wielkie szczupaki i sumy.

Gumki dały wędkarzom psychiczny handicap, przewagę nad własnym rozsądkiem, skąpstwem, ostrożnością. Wielu kolegów nie korzysta zupełnie z innych przynęt. Do lamusa powędrowały, całkowicie niemal, stare, poczciwe i niesłusznie uważane za przeżytek wahadłówki.

POLSKIE BLACHY ZAGRANICĄ

Od lat na kolejnych i kolejnych targach wędkarskich, nie tylko na krajowych mizerotach, ale i na najbardziej liczących się wystawach sprzętu, można zobaczyć polskie błystki wahadłowe o niesamowitej kolorystyce, wzornictwie, kształcie i wykończeniu. Jak mówią właściciele firm specjalizujących się w produkcji wahadłówek, na polski rynek liczą niespecjalnie. To niewielki procent sprzedaży. W Polsce zresztą schodzą blaszki najtańsze, kupowane zazwyczaj przez starszych i upartych spinningistów. Półprodukty się u nas sprzedają, mawiają producenci.

CEFAL

Charakterystyczna wąska wahadłówka ze skrzydełkami, mającymi naśladować płetwy uciekającej rybki i dodatkowo nadające jej interesującą, "wyskakującą" akcję.
Obecnie malowane, niegdyś metaliczne i zdobione łuskowym grawerunkiem.

Skuteczne na szczupaka, sandacza (uważana głównie za błystkę sandaczową) oraz bolenia. Biorą na nią także szczupaki i inne drapieżniki.

Polskie błystki wahadłowe można kupić w całej niemal Europie i w Ameryce Północnej. Podobno bywają nawet w meksykańskich sklepach wędkarskich. Cieszą się dobra opinią i są tańsze od wyrobów rodem ze Stanów czy z Kanady. USA są zresztą zarówno producencką mekką, jeśli chodzi o wzornictwo przynęt spinningowych, jak i miejscem, w którym wahadłówek używa się najpowszechniej. Nazywa się je tam "łyżkami" (spoons) i łowi na nie wszystko, co w ogóle łowi się na wędkę. Wahadłowe przynęty mają kształty tak przeróżne, tak rozmaicie są kolorowane, że nie ma sklepu, który oferowałby kompletną ofertę tych blaszek. W dobrym salonie można kupić wahadłóweczkę wielkości paznokcia, jak i taką, którą mogliby jeść zupę mityczni olbrzymi. Na wahadłówki - nie tylko zresztą za oceanem - łowi się wszystkie gatunki rym, które w ogóle łowi się na spinning. I te kilkunasto, i te kilkudziesięciokilogramowe.

AMERYKAŃSKIE BLACHY W POLSCE

Nie zdarzają się w sklepach zbyt często. Po prostu "nie schodzą". Kupują je wyłącznie zaprzysięgli zwolennicy wahadłówek, a tych po wiktorii gumek jest wśród polskich wędkarzy niewielu. Mam to szczęście, że znam ich kilku - i podziwiam ich wyniki - więc moje wahadłówki nie rdzewieją w zapomnianych pudełkach czy w domowych złomowiskach, ale wciąż są używane i przynoszą mi wędkarskie sukcesy.

ESKA

Niewielka (5-7 g), szeroka i obustronnie wykrępowana błysteczka na okonie, pstrągi i inne mniejsze drapieżniki.
Niegdyś produkowana w warunkach domowych - wystarczało "pobić" punktakiem raz z jednej strony, raz z drugiej, tworząc wykrępowanie w kstałcie litery "S".
Znakomite eski produkował swojego czasu Marek Aszychmin oraz kilku rzemieślników.
Klasyka polskich wahadłówek, nieco topornych, ale bardzo łownych.

Do niedawna najmniejszą wahadłówką produkowaną w Polsce były przesławne (kto to jeszcze pamięta) gnomy nr 0. Po walizkowym imporcie amerykańskich spooników także polscy producenci - choć raczej ci mniejsi lub zupełnie malutcy - zaczęli produkować blaszki wielkości damskiej biżuterii. Ktokolwiek spróbował zastosować je na przykład w pstrągowych ciurkach czy na kleniowych stanowiskach małych rzek, stał się ich prawdziwym fanem. Mogą bowiem konkurować swobodnie z meppsowskimi obrotówkami, woblerami braci Rapala oraz z gumkami. Na wahadłówki daje się łowić wszystko - od spinningowego standardu, czyli szczupaków i okoni, przez sandacze i sumy, aż po bolenie, klenie i jazie na wodach nizinnych, po trocie i pstrągi na wodach łososiowych.

FOKA

Charakterystyczna, nieco kanciasta w kształcie i dość szeroka wahadłówka o interesującej, żabkowatej akcji.
Wykorzystywana do połowu szczupaków, troci i sumów, z rzadka chwytana przez inne drapieżniki.
Najczęściej spotykana w wielkościach 2-3, obecnie najczęściej malowana, na rzekach trociowych miedziana lub mosiężno-oksydowania.

Posiadacze amerykańskich dziwadełek mieli pewną przewagą nad tymi, którzy w swojej wahadłowej uporczywości pozostali wierni krajowym wzorom. Na czym ta przewaga polegała? Otóż na tym, że posługiwania nową przynętą, jakakolwiek by ona była, trzeba się nauczyć. Żeby się nauczyć, trzeba wabiki obserwować, a potem myśleć o tym, jak się zachowują w łowisku, o 30, 20, 10, 5 m od wędkarza. Najlepsi spinningiści wśród fanów wahadłówek twierdzą, że to właśnie dzięki amerykańskim spoonom i spoonikom, które trafiły do Polski, zaczęli wreszcie łowić wahadłówkami w sposób świadomy i przemyślany. Ich spinningowanie przestało ograniczać się wyłącznie do kręcenia korbą.

TAŃCZ, GŁUPIA, TAŃCZ

Miłośnicy gumek uwielbiają je głównie za to, że nietrudno jest nimi grać pod wodą. Ulokowanie obciążenia, miękki tułów, ogonki - wszystko to powoduje, że przynęta pracuje efektywnie zarówno podczas ściągania, jak w opadzie, w pionie, na naprężonej żyłce, na żyłce luźnej. Ba, wszyscy pamiętają chyba sprzedawane u nas przez telewizor sławetne flying lures, które miały pływać "do tyłu", to znaczy odpływać od wędkarza po zluzowaniu żyłki...

GNOM

Jedna z najbardziej popularnnych wahadłówek, dobra na okonie, szczupaki, sumy, a także na jazie i klenie. Sporadycznie na mniejsze biorą sandacze i bolenie.
Produkowana w czterech wielkościach (0-4), najchętniej kupowana w skrajnych - na "trójki" łowi się szczupaki i sumy, na "zerówki" okonie, klenie, jazie oraz pstrągi.
Dostępne w ogromnej palecie barwnej - są łowne, więc dbaja o te błystkę designerzy producentów.

Pod tym względem, faktycznie, trudno się wahadłówce równać z silikonem. Nie jest jednak wahadłówka kawałkiem wyprofilowanej blachy, która można jedynie ściągać do siebie w równym tempie, licząc, że walnie w nią jakaś głodna drapieżna ryba. Wahadłówkami - szczególnie tymi najmniejszymi, daje się grać na wiele sposobów. Można ją ściągać w różnych tempach, można przegłębiać i wyprowadzać do wierzchu, można pozwolić jej opadać wabiąco na naprężonej żyłce przy równoczesnym minimalnym zwijaniu żyłki. Niektóre błystki, szczególnie te nietypowe, np. rodem ze Stanów, pracują także na zluzowanej lince, szczególnie te z grubą lub nadlutowaną częścią kotwiczną.

KALEWA

Typowo jeziorowa błystka wahadłowa na szczupaki, szeroka, o powolnej, ale atrakcyjnej dla drapieżników akcji.
Jest dość płytko wykrępowana, co powoduje, że jej wolne ściąganie wywołuje ruch przypominający zataczanie się pijanego karasia. Ściągana szybciej chodzi żabimi skokami, wypukłą stroną do góry.
Na rzecznym nurcie idzie blisko powierzchni. Bywa atrakcyjna dla intensywnie żerujących sumów.
Wahadłowa klasyka, 3 wielkości, wielu producentów, rozmaite kolory.

Specjaliści zachęcają do testowych wypraw z nowymi przynętami - nie dotyczy to wyłącznie wahadłówek, ale właśnie one mogą podczas testowania zaskoczyć najbardziej. Nauka nowej przynęty powinna odbywać się w akwenie o czystej wodzie, wydaje się też, że warto zafundować sobie dwie lekcje - jedną w rzece, drugą w wodzie stojącej... Wnioski, jakie daje się wysnuć pod dwóch dniach testowania przynęt z dużego pudełka - od alg i gnomów zaczynając, na rozmaitych easy sillkach kończąc, mogą okazać się porażające. daje się otóż te kawałki blachy prowadzić na 1001 sposobów.

KARALUCH

"Autorska" błystka wahdłowa firmy "Polsping", a właściwie jeszcze spóldzielni z czaplą w logo. To karbowany gnom, o bardziej dynamicznej akcji i bardziej interesujących refleksach świetlnych.
Błystka skuteczna szczególnie na szczupaki, także rzeczne, oraz sumy. Sporadycznie bije w nią sandacz i rapa.
W porównaniu do gnoma, nieco trudniejsza w prowadzeniu w prądzie rzeki - ma tendencje do wychodzenia ku powierzchni.

Później, na łowisku już, może się okazać, że ryby nie chcą brać na nic innego, tylko na zerowego gnoma, srebrzone miniaturki ROBO czy hologramy od Tyszkiewica...

COŚ W NICH JEST

Różnorodność przynęt obecnych na polskim rynku jest tak ogromna, jak różnorodność wędkarskich przyzwyczajeń. Na rynku światowym jest ich tyle, co gwiazd na niebie. Trudno więc zachęcać zwolenników gumek, obrotówek, woblerów, spinnerbaitów czy cykad do przerzucenia się czy powrotu do starych dobrych wahadeł. Z czystym sumieniem mogę jednak namawiać spinningistów do włączenia do swojego codziennego arsenału zestawu błystek wahadłowych o różnych kształtach, wielkościach i kolorach. Z czystym sumieniem, ponieważ zdarzało się nie raz i nie dziesięć razy, że woda zbiczowana we wszystkie strony bez jednego skubnięcia, przemieniała się w wędkarskie eldorado po sięgnięciu po rdzewiejące na dnie plecaka wahadłówki.

WAHADŁOWE ZAPISKI

Szczucin nad Wisłą. Jestem gościem Marka Kaczówki. Znajduję się w samym apogeum woblerowego nawiedzenia. Nie istnieją dla mnie inne przynęty. Na rzece totalna bryndza.. Nawet na długich główkach przed mostem drogowym ani skubnięcia. W akcie rozpaczy zakładam wąską fokę z niebieskometalicznym hologramem. Obrzucam zastoisko między główkami i łowię kilka niebrzydkich szczupaków.

KRAB

Podobna do "Karalucha" wahadłówka "Polspingu" - jest to karbowany, mocno wydłużony gnom, dodatkowo lekko wygięty po stronie wklęsłej.
Interesująca, agresywna akcja.
Skuteczny na wszystkie duże drapieżniki, także na sandacze.
Identyczne błystki produkowane są też w Rosji, na Ukrainie i w Białorusi.

Także Szczucin, inna miejscówka, plażowy brzeg, równe, żwirowe dno, równy uciąg. Stanowisko pachnące sandaczem, kleniem i brzaną. Zapomnij - ani brania na woblery i cykady. Spławy - zapewne kleni - widać bardzo daleko. Daje się dorzucić Pokutyckimi cykadami. Bez brania. Zakładam zerowego gnoma ze Spinnexa (gradient fluo od żółci do zieleni). Łowię dwa wielkie klenie, a potem coś zabiera mi błystkę po potwornym pobiciu. Więcej gnomików nie mam. Obserwacja - po naprężeniu i wyprostowaniu cieniutkiej żyłki należało pozwolić błystce skłuwać po łuku bez zwijania linki, top kija wysoko i gra przynęt przez drobne podszarpywania szczytówką. Pobicie następowało właśnie podczas tej zabawy. Wypraktykowania na innych łowiskach o podobnym charakterze...

KUNA

Błystka wahadłowa "Polspingu" średniej wielkości, w kształcie liścia wierzby szarej, z dodatkowymi płetewkami.
Charakterystyczne, "eskowate" wykrępowanie uzyskane przez "pobicie" blachy punktakiem po przeciwnych końcach i stronach wyciętej wykrojnikiem blachy.
Drobna, ale intensywna akcja.
Przynęta skuteczna na wszystkie duże drapieżniki, ulubiona przez łowców sandaczy. Zdarzają się dość często ataki boleni.

Jezioro Bełdany i słynna górka za Mysią Wyspą. Okonie są - stynki wyskakują licznymi gromadami z tym cudownym odgłosem, jakby ktoś zbożem po wodzie posypał. Ale ignorują stynkopodopne rippery i wszystkie meppsiki, którymi katuję wodę. Mam w zapasie kilka podłuśnuch, leciutko tylko wyprofilowanych błysteczek amerykańkich (półtora cala, prawie cztery centymetry, podobne do polskich wydr, gradientowo metalizowane od złota i srebra do zieleni i błękitu). Biorą nieprzytomnie jeden za drugim 0 30-35 cm. Tylko na szybko prowadzoną błystkę, bez żadnego grania przynętą. Prowadzenie wolniejsze i urozmaicone nie przynosi żadnego skubnięcia. Po dwóch godzina spływam z pełna siatą. Po raz pierwszy w życiu nie żal mi filetować okoni.

MAKRELA

Wąska błystka wahadłowa przeznaczona do łowienia sandaczy i boleni, chętnie chwytana też przez większe okonie, niekiedy przez szczupaki i inne ryby drapieżne.
Klasyka spinningu - tego typu wabiki produkowane były już przez wojną. Dziś znajdują się w ofercie niemal wszystkich producentów wahadłówek na świecie.
Można je kupić w przedziale między 7 a 15 gramów.
Używane też bywają przez wiernych wahadłówkom pstrągarzy, ciężkie modele są podobno skuteczne na głowacicę.

Korytnica, dopływ Drawy... Pstrągów jakby nie było. Nie mam wyjścia na woblera. Kolega łowiący na muchę też już zmoczył wszystkie suche, mokre i nimfy. W pudełeczku poza woblerami mam tylko prezent od marka Aszychmina, posrebrzaną i potem przyczernioną trzycentymetrową, szeroką (a'la kalewa) klepaneczkę, taką z łuskowym wzorkiem od szewskiego młotka. Łowię dwa wymiarki i mam kilkanaście wyjść drobiazgu, którym zabieram blaszkę sprzed pyszczka. W klarownej i szybkiej wodzie błystka zachowuje się wspaniale - czysta mistyfikacja, sam bym chciał zjeść taką piękną rybkę. Od tamtej pory nie ruszam się na pstrągi bez maleńkich wahadłóweczek Aszychmina, ROBO, i kolorowych zerowych gnomików z HRT i Spinnexa. I obowiązkowo kilka dziwadeł z kraju Busha.

MORS

Klasyczna, wąska i dość głęboko wyprofilowana wahadłówka o przepięknej, falistej akcji. Bardzo łowna - zarówno na rzekach, jak i na jesiorach. Głownie na szczupaki, ale jako że produkowana jest w trzech wielkościach - także na sandacze, duże okonie i klenie. Zdarzają się pobicia suma.
Mimo wąskiego kształtu rzadku biją w nią bolenie, jak sądzę, z racji zbyt szerokiej akcji.
Niekiedy używana na trocie na pomorskich rzekach.

Wisła w Zakroczymiu. Są tutaj wielkie sandacze. Miejscowi łowią je tu sporadycznie na algi nr 3 i na duże wydry. Macam za nimi bezskutecznie przez dwa dni. Gumową klasyką, obrotkami i woblerami. Dojeżdża kolega. Ma na dnie bagażnika garść wąziutki błystek w kształcie wierzbowego liścia. Prezent od Włodka Nadziei z ABC. Niegdyś nie były w wodzie. Ale jeżdżą, od roku chyba. Porywam mu je. Tego dnia do wieczora mam nadkomplet - i tak wracają do wody, bo nie ma gdzie ich przechować. Właśnie na jedną z nich złowię ostatniego dnia pobytu rybę do zabrania - sandacza ok. 4 kg. Do dzisiejszego dnia mam wyrzuty sumienia - koledze mówiłem, że wszystko łowione było na gumy. A on podarował mi lekceważąco te kilkanaście wierzbowych listków w kolorach fluo. Wyrwałem je przez lata wszystkie, ale udało mi się kilkanaście kolejnych wyłudzić od producenta. Łowiłem na nie sandacze nie tylko w dużych rzekach - zajrzałem im do tyłka także na Sulejowskim i na Jeziorze Raduńskim koło Wałcza. I jeszcze niejeden raz zajrzę w różnych miejscach - kiedy tylko namacham się bez skutku gumami.

ORKA

Kolejna wahadłówka autorska "Polspingu", zoorientowana odwrotnie (szerszym końcem do przodu) błystka podobna do algi, obowiązkowo z wybitym tłoczeniem łuski.
Akcja myszkująca, niereguralna, wabik niełatwy w prowadzeniu, mający tendencję do "bicia w dno".
Prowadzony na wysoko uniesionym kiju jest jednak skuteczny na szczupaki, szczególnie w okresach braku aktywności, oraz sumy.
Używany także na trocie w Drwęcy.

I mógłbym tak jeszcze przez kolejne strony opowiadać o wspaniałości wahadłówek w konkretnych okolicznościach. Ale moje miejsce się kończy. jeszcze tylko na koniec morska przygoda spod znaku wahadła - katamaran "Kubuś", jakiś fundowany rejs. Jest z nami Krzysiek Mikunda, okrutny fan wahadłówek, mimo, ze bliski kolega Piotra "Salmo" Piskorskiego. Ma mocne wędzisko - do 60 g, więc tylko smiac się na dorszowym łowisku. Ale on się uparł. Żyłka trzydziestka i ciężkie wahadłówki. Dryfujemy nad dnem leżącym od 14 do 19 m. Krzyś wywala wahadłwkę daleko na wodę i pozwala jej opadać w nieskończoność. I łowi dorsze zwisając przez reling i starając się prowadzić w Bałtyku jakieś gnomy i algi według sprawdzanych jeziorowych zasad...

PERKOZ, PIKLEJKA

Znana jeszcze z XIX wieku duża, podłużna wahadłówka w kształcie rybki, równomiernie wykrępowana i lekko wygięta.
W niektórych regionach zwana klamką, aczkolwiek nie jest to właściwe określenie...
Przeznaczona na szczupaki oraz chętnie używana przez konserwatywnych łowców głowacic.
Zdarzają sie pobicia sandacza oraz suma.
Akcja mocna, myszkująca, bijąca w kij.
"Perkoz" to nazwa polspingowska, inne nazwy to "rybka", "piklejka".

Więc po tej całej opowieści maleńka sugestia dla spinningistów. Nie wahajcie się ani chwili - odkurzcie wasze wahadłówki. To nadal łowna przynęta. A jakie cuda produkują nasi dla sojuszników z NATO - można obejrzeć sobie krajach tego paktu.

REKIN

Wahadłówka o starodawnym rodowodzie w kształcie rybki z ogonkiem i asymetrycznie położonymi płetewkami. Podłużna, głęboko wykrępowana i wygięta w kształt litery "S".
Kształt oraz profile powodują bardzo agresywną, wijąco-obrotową pracę z odbiciami na boki.
Używana przez łowców głowacic oraz konserwatywnych trociarzy. Skuteczna także na szczupaki.

 Koniec tekstu!
 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.