Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
Czynszówka na Twardej Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   
O tym jak włodarze z PZW z - budowanego w czynie społecznym i za wędkarskie składki z całej Polski - warszawskiego *Domu Wędkarza* uczylili czynszową kamienicę i całość bankom wynajęli. Tłumacząc to wyższością rachunku ekonomicznego nad działalnością statutową. Wędkarska publicystyka

 Ten dom stawiany był dla wędkarzy przez wędkarzy. Oczywiście w czasach głębokiego socjalizmu, kiedy jeszcze budowano różne takie - a to Dom Budowlańca, a to rymarza, praczki, szwaczki czy czyściciela ulic. Czasy były takie, że omamiona propagandą klasa robotnicza brała się chętnie na lep awansu społecznego, zakasywała rękawy i czynnie włączała do budowy takich gmachów. I tak oto powstał na miejscu ruin warszawski Dom Wędkarza przy ulicy Twardej.

To tekst z 1994 roku opublikowany w "WŚ". Dzisiaj tu są niemal same banki.

Bywało, że na jego budowę przywożono cegły spoza Warszawy, że swoje trzy grosze dorzucały koła z dalekich stron... Ulica nosiła wówczas imię Krajowej Rady Narodowej, niesławnego importera do Polski idei socjalizmu. Dziś powrócono do przedwojennej nazwy. Dom Wędkarza mieści się na Twardej - i jak sama nazwa wskazuje rządzi się twardymi prawami rynku. To kamienica jak się patrzy. Kamienica znana przez wszystkich wędkarzy warszawskich i przez połowę kolegów po kiju mieszkających poza stolicą. Przez lata socjalistycznego deficytu właśnie tutaj mieścił się przesławny na cały kraj sklep, w którym dało się kupić haczyki z Norwegii, NRD-owską żyłkę tęczówkę czy kołowrotek Rileh Reex. Do tego sklepu ciągnął każdy wędkarz, którego los rzucił do stolicy, do Domu Wędkarza organizowane były pielgrzymki i delegacje kół PZW z najodleglejszych krańców Polski.

Wystarczyło rzucić taksówkarzowi hasło: do Domu Wędkarza!, by po kilkunastu minutach wylądować przed frontem trzypiętrowego budynku.

Dziś mało który taryfiarz pamięta o Domu Wędkarza (chyba że sam jest wędkarzem). Można za to zamówić kurs do filii poznańskiego banku, do sklepu firmowego "Mister Fish Poland" czy do rybnej knajpy, która po poprzednim systemie odziedziczyła idiotyczną nazwę "Delfin", idiotyczną, boć przecież delfin to nie ryba, a ssak.

Domem nadal administruje Polski Związek Wędkarski. Dziś czyni to według praw wolnego rynku. W podziemiach mieści się restauracja specjalizująca się w daniach z ryb, oczywiście restauracja prywatna, która płaci potężny czynsz oraz prowadzi niedrogie klubowe obiady dla pracowników Zarządu Głównego. Na parterze mieści się portiernia, kasy największych kół wędkarskich stolicy, gdzie od pokoleń wykupowało się znaczki uprawniające do łowienia ryb na wędkę oraz dwa czy trzy pokoje użytkowane na zmianę przez największe koła miejskie.

Pierwsze piętro zajmują biura Zarządu Głównego, w których za aluminiowymi, oszklonymi drzwiami wre praca dla dobra wszystkich wędkarzy polskich. Piętro wyżej przycupnął Zarząd Okręgu stołecznego, który nie posiada takich ładnych drzwi, ma za to duże pieniądze na bankowych kontach. Na trzecim piętrze swoje luksusowe pomieszczenia ma wspomniany poznański bank. On także płaci Polskiemu Związkowi Wędkarskiemu potężny czynsz, co było zapewne jedną z przyczyn stanięcia na progu bankructwa - przez kilka miesięcy na drzwiach frontowych Domu Wędkarza wisiała karteczka ze smutną informacją dla klientów. Gdyby nie okres ochronny dla komercyjnych banków ogłoszony przez panią prezes Gronkiewicz Waltz, PZW musiałby szukać nowego podnajemcy. Smutna kartka zniknęła, na jej miejsce pojawiła się informacja, że bank wznawia działalność.. Koniec

 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.