Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
Płytnica na jednego Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   
Z "Przewodnika dla wędkarzy": Płytnica znana jest z wędkarskiej prasy oraz z pstrągarskiej poczty pantoflowej. Ale za łowną rzekę uznawana jest niżej, kiedy już zasilona strumieniami i rowami melioracyjnymi staje się szersza i mniej dzika. Łowiska

Pod wędkarską autostradą, jak nazywa się drogę krajową nr 22, cała rzeka przepływa nieledwie przepustem, taka jest maleńka. Wije się powyżej szosy przez sosnowe borki, poniżej zaś przez olchowo-leszczynowe zagajniki.

Przewodnik dla wędkarzyNa opisywanym odcinku tę piaszczystą rzeczkę można właściwie nazwać strumieniem. Gdzieniegdzie czerwieni się od darniowej rudy, której sporo na Pojezierzu Wałeckim, ale jest czysta, przezroczysta, klarowna wręcz, choć chowa dno w ponadpółtorametrowych dołkach, jakich bardzo wiele w minimeandrach. Niektóre mają nawet do 2 m głębokości.

Zarybiana była pstrągiem potokowym zarówno przez Okręg Nadnotecki PZW, jak i na dziko przez wędkarzy z Wałcza, Chojnic, Człuchowa. I kropkowańce utrzymały się tutaj, choć nie jest ich zbyt wiele, bo górny odcinek rzeki nie obfituje w pokarm. Trzeba jednak przyznać, że mimo wszystko na wiosennych żabach, jesiennych żabkach, na ciernikach, piekielnicy i innym rybim drobiazgu, a także na owadach i kiełżach, których w chłodnych i ocienionych wodach górnej Płytnicy jest dużo, wyrosły piękne sztuki.

Na nic innego poza potokowcem liczyć tu nie można, choć zdarza się raz na jakiś czas wszędobylski okoń lub zabłąkany szczupaczek.

Płytnica nie nadaje się na grupowe wędkarskie eskapady – to typowa rzeczka dla jednego... Jednego spinningisty, dodam, choć spotykałem tu również muszkarzy łowiących na dolną nimfę spod szczytówki. Byli to jednak technicy najwyższej klasy, mający w arsenale środków najbardziej specjalistyczne rzuty, do tego po mistrzowsku operujący zestawem.

Płytnica w okolicach Prądów jest wymarzonym łowiskiem dla samotnego spinningisty, który bardzo lubi tzw. dłubactwo za pstrągiem i wędrówki w niełatwym terenie, przedzieranie się przez krzaki, stąpanie po wykrotach, przełażenie przez rowy. Najważniejsze i najprzyjemniejsze w takich wyprawach jest punktowe, precyzyjne, bardzo staranne obławianie każdego dołka, rynienki wzdłuż korzeni, zakrętu, końca mielizny. Z tym wszystkim łączą się takie wędkarskie atrakcje, jak rzuty obrotówką między zwisającymi gałęziami, prowadzenie wabika z prądem i pod prąd. Rzuty pozornie łatwe, bo na odległość kilku metrów, ale mocno przemyślane, bo uwzględniające zwisające nad rzeczką gałązki, porastające brzegi tataraki oraz drogę, jaką pod wodą ma pokonać przynęta, by sprowokować tę najwspanialszą pod słońcem rybę. Są i inne przyjemności: wypuszczanie pływającego woblera z uwzględnieniem wszystkich prądów, wsteczek, zawirowań, tak aby wprowadzić go pod wodę w miejscu, które sugeruje, że oto gdzieś na ciemnym dnie czai się półmetrowy kaban.

Wprawdzie potokowiec tej wielkości nie występuje tutaj nagminnie, jednak wymiarowe trafiają się częściej, niż można by wnioskować z wielkości i charakteru rzeczułki. Tu i ówdzie udaje się sprowokować czterdziestaka, co na takiej wodzie bywa przeżyciem niezapomnianym, gdyż drapieżnik ma tutaj wiele możliwości, by wygrać z wędkarzem, pozostawiając go z rozdziawioną gębą i w głębokim żalu.

Płytnica

Płytnica nauczyła mnie jeszcze jednego. Choć jestem wielkim amatorem bardzo kolorowych, wręcz jaskrawych przynęt, zrozumiałem tu, jak ogromny sens ma przypatrywanie się naturze, jej naśladowanie. Na tak maleńkiej rzece pstrągi są bardzo podejrzliwe, potrafią trzymać swą ciekawość na wodzy. O ile jakieś miniaturowe palczaki wyskakiwały do dziwacznych przynęt, o tyle większe ryby nie wyściubiły nawet nosa na widok wabika, który różnił się drobnym detalem od małej rybki, żabki, kijanki czy opadłego na wodę chrząszcza.

Najlepsze efekty osiągałem, łowiąc na jugolki z kalkomanią, na własnej roboty cierniki, śliziki czy strzeble. Nieodżałowany Marek Trojanowski, wieloletni naczelny „Wiadomości Wędkarskich”, mistrz nad mistrze jeśli chodzi o obrotówki, łowił tutaj na ciemne, niekiedy wręcz czarne błystki o wydłużonej paletce. Miałem też wyjścia do tzw. malowanych ripperków, trzy-, cztero- i pięciocentymetrowych, ale jakoś nigdy nie nabrałem do nich zaufania na wodach pstrągowych, sądzę jednak, że można dzięki nim osiągać na Płytnicy niezłe wyniki, choć rzecz jasna, adekwatne do rzeczki dla jednego...

Płytnica podlega Nadnoteckiemu Okręgowi PZW w Pile i jest wodą o statusie górskim.
 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.