Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
Ujście Narwi Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   
Z "Przewodnika dla wędkarzy": Ostatnie dwa, może dwa i pół kilometra Narwi to łowiska całoroczne, wszechstronne. Można tu zastosować każdą metodę właściwą dla nizin, a kilkakrotnie widziałem też mucharzy z powodzeniem trenujących rzuty i łowiących dziesiątki kleni, jazi, okoni, a nawet pokaźnych boleni.
Łowiska

Spotyka się tu typowych jeziorowców ze spławikami, wyczekujących godzinami na linowe branie, widać ciężkich grunciarzy, przystawkowców, zwolenników przepływanki. Można łowić angielską i włoską odległościówką, można ćwiczyć drgającą szczytówkę. To także raj dla spinningistów wszelkiej maści: da się wykorzystać leciutką jigóweczkę i brutalny spinner szczupakowo-sumowy.

Przewodnik dla wędkarzyWszystko to jest możliwe, gdyż na tym odcinku Narwi występuje – jak mawiają wędkarze z Mazowsza – „każda ryba”. Z drapieżnych sporo tu szczupaka, czasem wcale dorodnego, zdarzy się też sum średnich rozmiarów (większe trzymają się Wisły), dużo jest sandaczy i okoni, boleni wprost zatrzęsienie, a z białej ryby najwięcej krąpi i leszczy. Dobrze zanęcone stanowisko potrafi darzyć sztukami dwu-, trzykilogramowymi. Płoci jest nieco mniej (więcej wiosną). W nurcie nietrudno o klenie, choć medalowych okazów raczej nie należy się spodziewać, w przeciwieństwie do jazi spotykanych rzadziej, za to okazalszych.

W kilku miejscach trafiają się karasie srebrzyste i liny, a w całymi łowisku – duże karpie. Padały tu sztuki powyżej 14 kg, „piątasie” zaś są na porządku dziennym (i nocnym). Jest to jeden z niewielu kawałków wody na Mazowszu, gdzie może się wyszaleć łowca węgorzy. Niezbyt ich wiele, za to z reguły są to sztuki duże i bardzo duże.

Łowiska na lewym brzegu zaczynają się od „strefy wydzielonej” – portowego basenu powyżej jednostki wojskowej. Niżej nie ma czego szukać, ale nie ze strachu przed armią – po prostu brakuje tam wygodnych stanowisk. W porcie łowi się jak w jeziorze – oprócz płoci i krąpia nierzadko zdarzy się karaś oraz wcale ładny linek i karp. Najlepsze efekty osiąga się po dobrym zanęceniu w większej odległości od brzegu. Basen regularnie odwiedzają ławice leszczy, choć trudno przytrzymać je w łowisku. Poza tym jest sporo okonków, trochę szczupaka, raczej mniejszego, i mnóstwo boleni. Jeśli utrafi się z przynętą, można je wyjmować jednego za drugim. Bywają jednak dni, gdy w porcie nie da się złowić niczego.

Stumetrowy odcinek od wejścia do portu do mostu kolejowo-drogowego ucieszy przepływankowców i grunciarzy. Nurt jest tu niezbyt szybki, ale zdecydowany. Konieczne jest nęcenie. Pod samym mostem można liczyć na znakomite stanowisko do przepływanki. To również miejsce dla lubiących ryzyko pikerzystów. Jest dużo kamieni, sporo zaczepów, ale chętnie bywa tu krąp, leszcz, kleń, jaź i rapa. Między głazami czekają na zmierzch niezłe sandacze. Można je wywabić spływającą żywcówką bądź skusić gumką, pod warunkiem, że zdecydujemy się urwać kilka (lub kilkanaście) z nich. Opłaca się – padały tu sztuki po 7 kg.

Następne kilkaset metrów to tzw. głazowisko – głęboka (4–5 m) rynna pod wysoką skarpą. Brzeg umocniony jest wielkimi kamieniami. Z wędkarskiego punktu widzenia łowisko okazuje się bardzo nierówne. Bywa, że darzy wędkarza obfitością wielkich leszczy, dosmacza karpiem i ogromnym okoniem, by następnego dnia nie dać nawet sztuki. Dla spinningisty jednak odcinek ten zawsze może być wspaniały. Szczupaki siedzące w głębinie osiągają smocze rozmiary, jest sum i niezły okoń. Właśnie ten fragment rzeki obfituje w węgorze.

Narew

Tu uwaga – rzeką rządzą energetycy z Dębego. Od późnej wiosny jest to często łowisko z wodą stojącą, nurt odcina główka wiążąca brzeg z wyspą położoną naprzeciw głazowiska. Ale wystarczy, że na zaporze spuszczą śluzy, i w kilkanaście minut zastoisko zmienia się w rzekę.

Blisko kilometrowy odcinek powyżej wspomnianej główki to raz rzeka, raz starorzecze. Póki woda przelewa się przez tamę (do połowy czerwca), warto tu łowić. Dotyczy to samej główki, będącej do późnej wiosny doskonałym kleniowiskiem. Przechodzi się po niej na wyspę, z której latem i wczesną jesienią można łowić – w głównym nurcie – duże leszcze i jazie.

Prawy brzeg od samej Wisły niemal po most to niezłe łowisko leszczowe. Najlepiej jednak podawać zestaw nieco dalej od brzegu. Cały ten odcinek znajduje się w cieniu twierdzy Modlin; na dobrą sprawę każdy wędkarz przebywa na jej przedpolu, mając nad głową najeżony strzelnicami mur. Ciekawostką tego fragmentu rzeki są nieprzewidywalne, nagłe i masowe odwiedziny nieprzebranych boleniowych watah. Warto zawsze mieć ze sobą boleniowy spinerek. Rapy podczas takich wizyt połykają z reguły każdą podaną przynętę od twistera i rippera po ordynarną, nawet mosiężną obrotową „kaziówkę”.

Wzdłuż twierdzy można znaleźć niezłe miejsca sandaczowe i okoniska, szczupaka natomiast nie ma tu wiele. Za mostem czeka wejście do starorzeczy Narwi, raju dla karasiowco-linowców. Do czerwca udaje się je pokonać wyłącznie w bród. Rzeka powyżej jest normalna – raz lepsza, raz gorsza, w każdym razie bliższa natury. Ale to już zupełnie inna opowieść.

O ujściu Narwi można powiedzieć, że jest to łowisko wybitnie obfite, dobrze rokujące, ale tak zróżnicowane, tak się co rusz zmieniające, że tylko dobry, myślący wędkarz wykorzysta możliwości, jakie daje rzeka. Wszyscy, którzy kurczowo trzymają się jednej techniki, jednego miejsca, są mniej elastyczni, mniej skłonni do poszukiwań, mogą się tutaj bardzo rozczarować.

Ujście Narwi, chętnie odwiedzane przez mieszkańców Warszawy i okolic, jest dostępne zarówno dla zmotoryzowanych, jak i nieposiadających samochodu. Poniżej mostu działa wypożyczalnia łodzi wędkarskich; można nawet wynająć łódź z silnikiem, co pozwoli na większą wyprawę, także na atrakcyjne łowiska wiślane.

Ujście Narwi podlega Zarządowi Okręgu Mazowieckiego PZW.
 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.