Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
Wisła, okolice Czerwińska Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   
Z "Przewodnika dla wędkarzy": Zanim więc zasiądzie się z wędką nad wodą, trzeba obejrzeć gotycki kościół, muzeum misyjno-etnograficzne w korytarzach klasztoru i spojrzeć na rzekę przez bramę opata Kuli. Widok jest niesamowity... Potem zjeżdża się w dół i parkuje w zrujnowanym przez nową rzeczywistość dawnym ośrodku maszynowym, skąd nad rzekę dosłownie kilka kroków przez wierzbowe chaszcze.
Łowiska

Wychodzi się wprost na zerwaną, rozmytą ostrogę, po której pozostał ślad na wodzie i rwący przelew zamieszkany przez wielkie klenie i ogromne brzany. Można je – szczególnie w czerwcu – podziwiać w całej okazałości przed wieczorem, bo właśnie o tej porze często spławiają się w miejscach, gdzie woda rwie najmocniej. Półtorakilometrowy odcinek w dół rzeki jest znakomity dla spinningisty, który lubi na jednej wyprawie działać w różnych okolicznościach. Za dnia łowi się na spowolnieniach za i przed główkami (a główek jest kilka) niebrzydkie szczupaki, przed przelewami można kusić grube klenie, a na samych przelewach – brzany. W zwarach za główkami, tam gdzie kończy się głębia, tuż pod powierzchnią kręcą się stadka jazi polujących na drobnicę.

Przewodnik dla wędkarzyNa czerwińskie ostrogi warto przyjechać wczesnym popołudniem, zrobić pośpieszny rekonesans, wybrać kilka stanowisk, w których bezpiecznie się brodzi i zostać w łowisku do późnej nocy, a nawet do rana. Czerwcowe noce są krótkie, na ogół ciepłe i pogodne. Wisła zaś może obdarzyć okazowym jaziem, brzaną, pięknym sandaczem, niekiedy wielkim kleniem.

Jeśli w wyprawie uczestniczy kilka osób, to jeszcze za dnia trzeba przydzielić sobie sektory, bardzo starannie je spenetrować, dobrać sprzęt, zgromadzić w jednym poręcznym pudełeczku niewielki zestaw przynęt i dobrze obmyślić taktykę. Noc wszak nie sprzyja wędrówkom i poznawaniu nowych miejsc do brodzenia.

Nocą lepiej nie łowić w samotności. Wisła jest wspaniała, potężna, ale nieostrożnych potrafi ukarać z całą bezwzględnością. Okolice jednej główki powinno więc obławiać dwóch wędkarzy. Pozwoli to na niesienie sobie pomocy zarówno przy ewentualnych zagrożeniach, jak i przy podbieraniu wyjątkowo dużej ryby. Możliwość zamienienia kilku zdań z towarzyszem wyprawy ma także znaczenie psychologiczne – Wisła pod Czerwińskiem jest ogromna, głośna na przelewach i w ciemnościach łatwo poczuć się nieswojo. Drugi człowiek gdzieś niedaleko to prawdziwa pociecha.

Ja sam jestem zwolennikiem następującej taktyki – zaczynamy łowić na przelewie, blisko siebie, co przy zgraniu spinningowego duetu jest możliwie, i co więcej, pozwala dokładnie spenetrować samą główkę. Po obłowieniu ostrogi rozchodzimy się – jeden idzie w górę, drugi w dół rzeki. Co kilka kroków odbywa się kilkunastominutowa sesja łowiecka, powtarzana kilkakrotnie. Nie trzeba oddalać się zbytnio od ostrogi, w zupełności wystarczy 30–40 m. Po osiągnięciu najdalszego, ustalonego jeszcze za dnia punktu, wracamy do podstawy tamki i zamieniamy się odcinkami. Potem warto dać łowisku odpocząć. Można odetchnąć samemu, można też zbadać fragment między główkami, bo właśnie tam – szczególnie na wolniejszych i równych odcinkach, gdzie lubią się odkładać piaszczysto-żwirowe przykosy – za zdobyczą uganiają się sandacze, brzany oraz jazie. Taktyka identyczna – wyjście z jednego punktu, powrót i zamiana odcinków.

Za dnia warto pomyśleć o miejscu na odpoczynek, zebrać chrust, przygotować ognisko gotowe do podpalenia i zaopatrzyć się w coś, co da się przyrządzić na gorąco. Ta dbałość o siebie podczas nocnego wędkowania okazuje się równie ważna, jak dobór przynęty czy perfekcyjna regulacja hamulca.

Pierwszy przelew i jego okolice to jedna z najlepszych miejscówek na tym odcinku Wisły. To pierwsza ostroga od długiego czasu, więc rzeka wpływa na nią z wielkim impetem i trudno się dziwić, że zerwała przeszkodę i rozwlekła ją na sporej przestrzeni. Jest to stanowisko dla tych, którzy czują opory wobec nocnego brodzenia. Łowi się z lądu. Na sam przelew wejść nie sposób – napór nurtu jest tak wielki, że nie da się ustać w wodzie po kolana. Przed ostrogą i tuż za nią Wisła wymyła głębokie plosa o spowolnionym uciągu. Dno opada stromo niemal od samego brzegu.

W obu głębiach za dnia czatują na zdobycz spore szczupaki, trafiają się okonie i niewielkie sandaczyki. W pierwszych godzinach po zachodzie tu i ówdzie ciężko uderzy boleń, w nocy natomiast do powierzchni wychodzą duże ryby – pod drobnicą pojawiają się pojedyncze duże klenie, idące ławą stada wymiarowych sandaczy. Niekiedy meldują się tu ogromne sandacze – na żywca i na spinning padały tu licznie sztuki ważące ponad 8 kg. Po obydwu stronach ostrogi może się także trafić sum, którego żerowanie daje się zauważyć w świetle gwiazd lub rozpoznać po cmokliwym kwokaniu. Specjalnie dla tego stanowiska warto zabrać ze sobą mocniejszy kij i kilka większych podpowierzchniowych woblerów lub lekkich, dających się płytko prowadzić wahadłówek.

Sam przelew to domena brzan; sprzed napływu, ale i z zapływu wyskoczyć może do woblerka lub z wirówki kleń lub jaź albo i sandacz. Późną wiosną i wczesnym latem można tu łowić przepiękne bolenie.

Druga główka, także rozmyta, to za dnia głównie domena kleni i brzan oraz nielicznych szczupaków, w nocy natomiast przebiegają tu trasy żerowiskowe sandaczy, wyjątkowo dorodnych brzan oraz okazowych kleni. Dwie pierwsze przeszkody spowalniają rzekę, odsuwają jej główny nurt od brzegu, więc trzecia ostroga, choć także rozwalona podczas wezbrań, nie jest specjalnie kuszącym stanowiskiem do nocnych łowów – podsypana jest wysoko drobnym żwirem, pozwala wejść daleko i chodzić długo po piaszczystych i żwirowych jęzorach, ale raczej w dzień. Za to poniżej, tuż przy brzegu ciągnie się długa i głęboka rynna o spowolnionym biegu. Warto w niej poszukać sandacza.

Czwarta główka wymaga poważnego potraktowania. Jej widoczna nad powierzchnię wody podstawa wcina się w rzekę, tworząc głęboki napływ i bardzo wyrazisty warkocz. Nocne połowy mogą się zakończyć każdą zdobyczą, najczęściej jednak łowione są w warkoczu sandacze i niebrzydkie klenie, a nad kamieniami wyrwanymi z tamy – piękne jazie.

Wisła: Czerwińsk

Niemal kilometr niżej jest jeszcze jedna tamka – najdłuższa, wrzynająca się w Wisłę niemal pod drugi brzeg – ale woda wyrwała u jej podstawy kilkumetrową dziurę i rwie przez nią z prędkością godną kanionu Kolorado. Można tu łowić dalekosiężnymi przynętami za dnia, ale w nocy lepiej nie zbliżać się w tym miejscu do rzeki.

Na nocne wyprawy do Czerwińska wybieram się ze wzmocnionym lekkim zestawem. Mogę z czystym sumieniem polecić wędziska do 15 g masy wyrzutowej oraz żyłkę 0,22 mm ze względu na sandacze i wyjątkowo wielkie klenie kręcące się w tych okolicach. Po ciężki kij i zestaw sumowy sięgam dopiero wówczas, gdy zauważę żerowanie tych potężnych drapieżników.

Do pudełka wkładam kilkanaście woblerów o jasnej barwie, długości 3–7 cm, raczej pływających. W zapasie mam kilka tonących, za to chodzących płytko – to na okoliczność dalszych rzutów na przelew. Nie korzystam w nocy z woblerów schodzących głęboko, choć mam jeden czy dwa zanurzające się na ponad 2 m i penetruję nimi zapływy główek. Do kompletu dołączam kilka wąskich wahadłówek o głębokim profilu – to na sandacze z dala od brzegu – a także kilka płytko wytłaczanych na wczesnonocne bolenie. Jeszcze parę obrotówek dających się prowadzić pod powierzchnią oraz kilka jasnych gumek na lżejszych główkach i mogę wchodzić w wodę, nałożywszy uprzednio na czoło wędkarską latareczkę i powiesiwszy na plecach duży i głęboki łososiowy podbierak.

Łowi się tu także na gruntówki – głównie z ciężkim ołowiem – oraz na przystawkę ze spławikiem. Od miejscowego amfiteatrzyku (kilometr powyżej pierwszej opisywanej główki) aż po ostatnią główkę można znaleźć kilkanaście dogodnych stanowisk; łowi się z nich leszcze, krąpie oraz jazie. Wędkarzom dysponującym najmocniejszymi gruntówkami trafiają się również brzany.

Czerwińsk podlega Mazowieckiemu Okręgowi PZW.
 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.